Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
47 postów 379 komentarzy

Refleksje zrzędliwego emeryta

PiotrZW - Ślązak, katolik, socjalista

Bale charytatywne. Czy ja jestem dziadem?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Otrzymałem mail od założyciela Towarzystw Biznesowych, na który zareagowałem bardzo emocjonalnie. Uważam przyjmowanie jałmużny za uwłaczające ludzkiej godności. Zdaniem pana Macieja Gnyszki właśnie to dowodzi, że posiadam „dziadowską mentalność”.

Mail skróciłem dla większej przejrzystości. Pan Maciej Gnyszka zaczyna od obszernego odwołania się do wielkości i chwały dawnej Rzeczypospolitej. Ten wstęp pominąłem.

Jako naród straciliśmy mnóstwo bogactw i tradycji, które mieliśmy. Po 50 latach komuny i eksterminacji elit staliśmy się krajem dziadów. Ludzi, którzy sami o sobie uważają, że są dziadami. Mimo, że jesteśmy potomkami narodu, który przez kilkaset lat dominował w Europie. (…)

Dlaczego o tym piszę?

Bo mam marzenie przywrócenia przedwojennej tradycji bali dobroczynnych. W czasach rozbiorów arystokracja żyła na wygnaniu m. in. w Paryżu. Dlaczego lądowali w Paryżu? Bo był w miarę przychylny dla Polaków. Tam również organizowano bale dobroczynne. Na co była zrzutka? Na ofiary powstania styczniowego. Ojcowie i dziadkowie ginęli, zostawały wdowy i dzieci. Często trafiały do Paryża.

Arystokracja czuła się odpowiedzialna za tych ludzi. A dziś na hasło "arystokracja" otwiera nam się scyzoryk w kieszeni. To kolejna spuścizna socjalizmu. Który napędzał i rewolucję francuską, gloryfikowaną w szkolnych podręcznikach, a skutkującą bezprawnym mordem nie tylko arystokracji, ale i licznego duchowieństwa oraz zwykłych, szarych ludzi. Wówczas socjalizm w stylu stalinowskim zakrólował po raz pierwszy. Cóż za pokrętne kłamstwa daliśmy sobie wmówić.

Socjaliści (dopiero wtedy powstający) burzyli się, że organizowano takie bale. "Zamiast organizować bale, daliby te pieniądze biednym". (…) Dziś mentalność dziadowania kojarzona jest głównie z Kościołem. Tymczasem znamienna jest właśnie dla socjalistów (ateistów!). Wolność, równość, braterstwo? Dzięki tradycji bali dobroczynnych cały Paryż zrzucał się na Polskie sieroty. (…)

Bal polski w Paryżu organizowała księżna Adamowa Czartoryska:

"Największe atoli oburzenie w nieprzyjaznym obozie [socjalistów] wywoływały coroczne bale na dochód emigracji w Hotelu Lambert dawane (…). Prawda, że były one czarujące i budziły podziw nawet w Paryżu tak oswojonym z przepychem i najwyższą elegancją, ale to dzięki jedynie genialnej pomysłowości księżny Adamowej, która istotnych dokazywała dziwów, urządzając tę zabawę, na którą cisnęły się wszystkie znakomitości nadsekwańskiej stolicy, pomimo że wejście kosztowało dwa luidory (…).

Wrażenie to potęgowało się jeszcze widokiem tysiąca par strojnych, wirujących szalonym pędem wkoło wodotrysku i niknących jak nimfy lub sylfidy w zieleni palm, kamelii i lotusów. (…) W pousinowskiej znowuż galerii urządzony był tak zwany bazar, przynoszący niemal drugie tyle dochodu, co bilety wchodowe.

Na długo przed balem księżna Adamowa i najbliżsi jej znajomi zbierali na ten cel drobne fraszki, odznaczające się gustem i wytwornością, dokupywało się nawet wiele modnych i eleganckich drobiazgów i wzdłuż tej galerii urządzały się małe kramiki, napełnione cackami i galanteriami, oraz bufety z ciastkami i likworami.

Każdy taki sklepik miał swoją specjalność, kramarką zaś była jedna z dam do najwyższej arystokracji należących. Ceny przedmiotów wystawionych na sprzedaż zastosowane były raczej do szczodrobliwości kupujących, niż do rzeczywistej wartości towaru. (…) Przy stolikach zwłaszcza bardzo poważnych lub wpływowych osób krezusy paryskie za tym większy poczytywały sobie zaszczyt, im doszczętniej zostały zrabowane.

Do bufetu na przykład, w którym gospodarowała księżna Wirtemberska, zbliżył się Rotszyld, a zjadłszy jakieś ciastko, spytał, co się należy. „Jak od pana – pięćset franków” – odrzekła sędziwa księżna z uprzejmym uśmiechem, z jakowej dystynkcji król bankierów niezmiernie był zadowolony.

Przy stoliku znowu księżnej La Rochefoucauld, słynnej ze swej piękności, jakiś lord angielski, spostrzegłszy, iż jeden z kędziorów kruczych jej włosów wskutek spuszczenia głowy znalazł się między wstążkami i koronkami rozłożonymi na stole, zapytał żartem, czy i ta ozdoba była też do sprzedania. Piękna pani w tej chwili odcięła ukazany pukiel i podając go lordowi, rzekła: „Dwieście franków”.

Nic też dziwnego, że podobna wenta wzbogacała kasę niepomiernie. Ci, co patrząc przez pryzmat niechęci, to tylko widzieli, co znaczne koszta za sobą pociągało, gorszyli się na widok przepychu iście królewskiego, z jakim przyjęcie było urządzone. Ostateczny wszakże wynik finansowy bywał zwykle tak świetny, że czysty dochód z balu stanowił dla biednych emigrantów również królewską ofiarę".

W ten sposób święty biskup rozprawia się z mentalnością socjalistów, której rak toczy umysły również nas, bo ciężko w pełni uwolnić się od przekonań, w których zostaliśmy wychowani. Muszą wymrzeć jeszcze ze dwa pokolenia, nim się oczyścimy. Ale można to przyspieszyć. Najwyższa pora, abyśmy w kraju dziadów zaczęli robić rzeczy na najwyższym, światowym poziomie. Jeśli się za coś zabieramy, róbmy to porządnie. Nie wstydźmy się działać z wielką pompą i myśleć globalnie. Albo przynajmniej robić to, co robimy, z kunsztem mistrzowskim.

Ta wiadomość jest zapowiedzią reaktywacji tradycji.

(…)

Maciej Gnyszka

Założyciel Towarzystw Biznesowych

www.MaciejGnyszka.pl

 

A to moja odpowiedź:

Ja nie życzę sobie jałmużny, zwłaszcza za pieniądze uzyskane z balu dobroczynnego. Moja godność socjalistycznego dziada mi na to nie pozwala. Wolę zdechnąć gdzieś pod schodami z głodu niż żyć z pańskiej łaski. Wolę pracować, a w ostateczności walczyć o sprawiedliwość społeczną i socjalizm niż sięgać po pańską jałmużnę.

Proszę mi więcej nie posyłać takich poniżających tekstów.

 

Potem przyszła refleksja, że zareagowałem za ostro. Kultura przecież obowiązuje w każdej sytuacji. Ciekaw jestem, co o tym sądzą PT Czytelnicy tego bloga?

Uprzedzając zarzuty, wyjaśniam skąd się bierze mój wstręt wobec balów „charytatywnych”:

1. Z obłudy bogaczy. W moim najgłębszym przekonaniu jeden bogacz z drugim mają psi obowiązek zapewnić najpierw przyzwoite zarobki swoim pracownikom. Jeśli to zrobią, nie będą mieli pieniędzy na organizowanie wystawnych przyjęć.

2. Potomkowie arystokracji kumający się obecnie z synami postsowieckich dorobkiewiczów i nobilitujący te ich obłudne uwiarygodnianie zdobytego nieuczciwie bogactwa, wystawiają paskudne świadectwo swojej warstwie społecznej. Lubomirska wychodząca za mąż za Kulczyka jest tak jak te seksbomby wychodzące za sześćdziesięcioletnich miliarderów. Trochę to mniej obrzydliwe, ale co do wartości etycznej to jest to samo.  

KOMENTARZE

  • Autor@
    Coś jest niepokojącego w sposobie myslenia ludzi zasobnych finansowo.
    Pomijam już ocenę metod jakimi doszli do kwot o wielu zerach na swoich
    kontach - zapominaja, że są one wynikiem układów mniej lub bardziej mafijnych.I zaczynają żyć w przeświadczeniu, że są "arystokracją"...
    Jakże szybko kończą się ich imaginacje, gdy kurek do budżetowych pieniędzy zostaje przejety prez konkurencyją "mafię partyjną".

    Gratuluje postawy...
    Powodzenia...
  • @Zbigniew Jacniacki 10:44:32
    Dziękuję!
  • @Autor
    jak czytam teksty podobne do tego Gnyszki, to nie dziwię się, że ten i ów na początku XXw postanowił sprawdzić ostrym narzędziem jak to jest z tą błękitną krwią, czy to aby nie legenda.
    Trzeba być całkowicie oderwanym od rzeczywistości zarozumiałym bucem by płodzić takie epistoły. Zagnanie takich do dożywotnich prostych prac porządkowych byłoby słusznym wymierzeniem sprawiedliwości dziejowej
  • Nie
    Arystokracja tworzy ustrój moralny. To, że zapraszała na jej bale oligarchię i z niej zdzierała skórę tego najgłębiej dowodzi.

    Nadto zdzierała na cele moralne i najgłębiej patriotyczne - jak tu można być przeciw, kiedy to było dobrowolne?

    To socjalizm jest rozbójnictwem i niesprawiedliwością. To jego trzeba przezwyciężyć.
  • @
    A może by tak WOŚP spróbowała nowej formuły: bal u barona Owsiaka, bo coś mi się wydaje , że jak wygra PiS , to stara już wiele nie wskóra.
    JUż widzę: całodobowa relacja w dwójce: książę Chobieliński - Sikorski za taniec z księżna Kulczyk - Lubomirską płaci na biedne dzieci 1000 zł , po 500zł dopłacają : własciciel złotej karty , która książę dokonał płatności - MSZ oraz operator Eurocard. Jak to dobrze, że co raz trafi się ktoś, kto nie pozwoli słowa snob wymazac z polskiego słownika.
  • @miarka 16:15:35
    trzeba tylko ustalić czy mamy do czynienia z arystokracją w greckim znaczeniu, czy z nadętymi do granic możliwości bucami, którzy w niejasnych okolicznościach przytulili większą kasę i padło im na mózgi.

    Ja na przykład jak spotykam kolejną hrabiankę, to już wiem, że w drugim (bo w pierwszym mówi, że jest hrabianką) zdaniu będzie się uskarżać na to, że ma za duży nos. Takie to i hrabianki
  • @Autor
    "W moim najgłębszym przekonaniu jeden bogacz z drugim mają psi obowiązek zapewnić najpierw przyzwoite zarobki swoim pracownikom."

    Dlaczego jedni ludzie muszą coś zapewniać innym? Dlaczego pracownicy uznają się za "lepszych" niż bogacze i domagają się od nich świadczeń? Takie podejście to obłuda pracowników.
    Zarobki są zależne od tego jaką kto wykonuje pracę i jak bardzo jest ona wartościowa dla tego, kto za nią płaci. Nie ma żadnego przymusu by pracować u kogokolwiek i komu warunki nie odpowiadają może pracy nie podejmować.
  • @Andrzej Tokarski 19:28:40
    No cóż - odwołanie do tradycji emigracji paryskiej zobowiązuje pomysłodawcę do należytej dbałości o szczegóły ;-)

    A swoją drogą promowanie wartości szlachetnie arystokratycznych (w greckim znaczeniu) i patriotycznych (w polskim znaczeniu) jest bezcenne.

    Jakiż to oddech po bestialstwach "orkiestry" Owsiaka, czy barbarzyństwach "tańca z gwiazdami". Już sam pomysł ...
  • @programista 19:40:51
    Nie ma też żadnego obowiązku tolerowania takich bogaczy - nie poczuwających się do odpowiedzialności za innych - w społeczeństwie.
  • @PiotrZW 20:46:52
    Ludzie domagający się od bogaczy płac nie związanych z wartością ich pracy także nie poczuwają się do odpowiedzialności za innych a nawet nie poczuwają się do odpowiedzialności za samego siebie. Widzą tylko obowiązki u innych a u siebie same prawa.
    Zatem ich także nie ma obowiązku tolerować w społeczeństwie.
  • @PiotrZW 20:46:52
    "Nie ma też żadnego obowiązku tolerowania takich ...'

    Nie ma też żadnego obowiązku tolerowania kogokolwiek.
    Tolerancja to ze swojej natury wyjątek od normy i to w ściśle określonych granicach dopuszczalnej odchyłki od stanu uznanego za normalny.
    To pojęcie ma zastosowanie w technice - wszędzie, gdzie ma dochodzić do współpracy elementów. Ani przy zbyt dużej, ani przy zbyt małej tolerancji współpracy nie będzie.
    Ci, którzy w UE robią z tolerancji wartość to sabotażyści i wrogowie Unii, demoralizatorzy życia publicznego po to, by nas czynić bezbronnymi wobec naszych wrogów teraźniejszych i przyszłych. Dobitnie to widać na przykładzie najazdu islamistów.

    W społeczeństwie takich granic jest kilka, ale najważniejszą jest bycie dobrym człowiekiem w więc zdolnym do miłości (tylko uwaga - miłość, podobnie jak miłosierdzie, czy przebaczenie to łaski - nie ma tu obowiązku).

    Drugą, podobną, jest przestrzeganie w życiu publicznym zasad sprawiedliwości. Tu też wchodzą w rachubę wartości i łaski, ale już obowiązki są - kształtują je umowy, obietnice i prawodawstwo, które świadomie i dobrowolnie akceptujemy jeżeli tylko chcemy korzystać z praw.

    Z tego wynika, że w społeczeństwie to jak najbardziej możemy tolerować bogaczy.

    Inna sprawa jest we wspólnocie. Tu też wszelka ofiarność jest świadomą i dobrowolną łaską, ale jest też zasada odpowiedzialności za bliźniego płynąca wprost z braterstwa, które czyni z nas jakby zespół naczyń połączonych. Tu dobrobyt jednego przekłada się na dobrobyt wszystkich, a krzywda jednego na krzywdę wszystkich. Dlatego to ten, który ma we wspólnocie więcej, pomaga tym, którzy mają za mało. Jednak nie przez dzielenie się majątkiem, a przez pomoc, by ten potrzebujący wrócił do zdolności samodzielnego utrzymania się i dodatkowo pomocy słabszym od siebie, by i oni mogli "równać w górę".
    To zupełnie odwrotnie jak w faszyźmie, gdzie wykształca się grupa "nadludzi" uciskająca i niszcząca słabszych, by na nich pasożytować (choćby w formie socjalu, w którym zawsze zawarty jest faszystowski rabunek bogatszych, choćby w formie podatków). Tak więc we wspólnocie bogacz musiałby mieć ważny powód, żeby nie reagować na potrzeby potrzebujących, bo wspólnota z pewnością zwróciła mu uwagę, że coś z nim nie tak.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930