Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
51 postów 411 komentarzy

Refleksje zrzędliwego emeryta

PiotrZW - Ślązak, katolik, socjalista

Socjalizm jako wcielenie ideałów ewangelicznych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przetestowałem tezy Stanisława Michalkiewicza i Janusza Korwina-Mikke'go w praktyce.

 Poglądy polskich apostołów liberalizmu zawsze odbierałem je jako niefalsyfikowane (wg Karla Poppera), ideologiczne, nie dające się obalić w sposób racjonalny, choć pewne ich tezy wydawały się „mocne” w sensie etycznym i przekonujące. No, bo jak zaprzeczyć, że pomaganie innym pod przymusem nie ma żadnej wartości moralnej? Podobnie, co przeciwstawić zarzutom, że łatwo „dzielić cudze”, trudniej rozdawać to, co swoje.

Kiedyś nie było „państw opiekuńczych” i ludzie jakoś żyli. W średniowiecznej Europie przy klasztorach benedyktyńskich i cysterskich tłoczyły się w porze rozdawania żywności chmary biedaków. Mnisi po części dzielili „swoje”, to co uzyskali z pracy własnych rąk, nie wszystko co rozdawali, pochodziła z dziesięcin, z pracy chłopów. W dawnych Prusach szlachta miała obowiązek zapewnić wszystkim na swojej ziemi jedzenie i dach nad głową.

„Nasi bezdomni”

Na wsiach utrzymywali bezdomnych bogatsi chłopi. W zamian za pomoc w polu czy gospodarstwie dawali im miskę strawy i miejsce do spania w stodole.

 – W zimie wpuszczało ich się do chałupy, żeby się ograli– tłumaczyła mi kiedyś nieżyjąca już mieszkanka mojej rodzinnej wioski. – Człowiek się nie bał, że coś skuszą, bo to byli jakby nasi bezdomni

To określenie „nasi bezdomni” dało mi do myślenia. Wiejscy biedacy pozbawieni dachu nad głową mieli chyba gorzej niż „nasi” współcześni. Chłopi sami jadali skromnie, z pewnością więc żebraków i bezdomnych nie karmili lepiej. Wilgoć i zimno dawały się we znaki. Dzisiaj bezdomni dostają talerz zupy „z wkładką mięsną” bez problemu w parafialnym Caritas lub w ośrodkach pomocy społecznej. W noclegowni mają ciepło, choć ciasno. Nie mają jednego, co mieli dawniej bezdomni na wsiach: przynależności do wspólnoty. Nikt o nich nie powie „nasi bezdomni”.

Przezwyciężyć wykluczenie

Los bezdomnych leży mi na sercu, bo w swoim życiu miałem okresy bezdomności, kiedy niewiele brakowało, żebym sam wylądował na ulicy. Od pewnego czasu pod wpływem haseł liberałów o wyższości dobrowolnej pomocy nad pomocą „przymusową” główkuję, jak przezwyciężyć wykluczenie społeczne ludzi z dołów społecznych. No, bo przecież taka bezpośrednia nasza pomoc, z serca stanowi jakiś wyraz ich akceptacji, zrozumienia ich sytuacji społecznej. W pewnym momencie przyszedł mi do głowy pomysł, jak to zrobić.

Są w naszych blokach pustostany. Można by w co niektórym wydzielić po jednym pomieszczeniu, wykafelkować od góry do dołu, wyposażyć w sedes i umywalkę i udostępnić tym bezdomnym, którzy w zimie sypiają na naszych klatkach schodowych. Można by w tym celu zaadaptować jakieś pomieszczenie w piwnicy z osobnym wejściem. Nas, spółdzielnię mieszkaniową, dużo by to nie kosztowało, a dla tych bezdomnych, którzy z jakichś powodów nie lubią lub boją się sypiać w noclegowni, byłoby to jak otwarcie drzwi do społeczeństwa.  Z pewnością nanieśliby tam sienników i materaców. Niechby nanieśli. Z pewnością by nabrudzili. Raz na tydzień musiałaby tam wejść sprzątaczka, ale.. raz na tydzień, nie częściej. Wykafelkowane pomieszczenie łatwo wyczyścić.

Nosiłem się z tym pomysłem długo, aż wreszcie zdecydowałem, że przedstawię ten pomysł na walnym zebraniu członków naszej spółdzielni mieszkaniowej. Niestety, w porządku zebrania nie przewidziano miejsca na wolne wnioski. Całe dla mnie szczęście, że nie było!

Bezdomni cuchną

Chyba z miesiąc później przedstawiłem ten pomysł mojej żonie i zaprzyjaźnionemu małżeństwu podczas wieczornych rozmów na tarasie pensjonatu w Bieszczadach. Na urlopie. Ja, bardzo  poważnie traktujący wiarę katolik, od czasu do czasu sięgający jednak również po tygodnik „NIE”, moja małżonka pochodząca z bardzo katolickiej rodziny i zaprzyjaźnione małżeństwo obracające się w środowisku „Gazety Polskiej” i „Radia Maryja”. Nie spodziewałem się takiej ich reakcji.

- Chciałbyś mieć obrzyganą klatkę schodową?

- Kto będzie sprzątał ich odchody?

- Oni sami są sobie winni, to głównie pijacy. Ich problemem nie jest bezdomność lecz pijaństwo!

- Mają noclegownie, tam mogą nocować, tylko tam nie wolno im pić!

- Chciałbyś mieć śmierdzącego sąsiada albo wielu śmierdzących sąsiadów z przekrwionymi oczami, nieogolonych, wiecznie okupujących schody?

- My mamy w klatce dwóch pijaków, mają swoje mieszkania, i oni dają nam argument przeciwko twojemu pomysłowi. Kiedy przejadą windą, to winda cuchnie.

„Musimy darmozjadów utrzymywać”

Wszystkich argumentów przeciwko włączaniu bezdomnych do społeczności nie zapamiętałem, gdyż dyskusja była bardzo burzliwa, jednak argument z cuchnącymi pijakami przypomniał mi o jednej jeszcze sytuacji z klatki schodowej, gdzie mieszkam. Od pewnego czasu władze naszej spółdzielni wywieszają w gablotkach informacje o naszych, lokatorów, zaległościach w opłatach. Najpierw wywieszali informację o zaległościach lokatorów z całej klatki. Przy okazji spytałem o to sąsiadów z naszego piętra. Reakcja mnie zaskoczyła.

- Widział pan, jak tam wygląda – powiedział sąsiad pokazując palcem na mieszkanie lokatora wyżej. – Na wódę zawsze go stać, ale na płacenie czynszu już nie.

Fakt, sąsiad z piętra wyżej nie dbał o siebie ani o swoje mieszkanie, jednak… czy nie należało najpierw zastanowić się nad przyczynami jego abnegacji? Może spotkało go jakieś nieszczęście? Może go nie stać? W każdym razie w naszej sąsiedzkiej rozmowie nie pojawił się wątek normalnej – wydawałoby się – sąsiedzkiej troski o bliźnich, o to, czy sąsiadkę, którą mąż porzucił w ogóle stać na płacenie czynszu, o to, czy sąsiad, którego żona popełniła samobójstwo sam przypadkiem nie popadł w depresję. Nic z tego. Tylko pretensje:

- My musi takich darmozjadów utrzymywać!

Najzabawniejsze jest to, że kiedy później władze spółdzielni zaczęły wywieszać informacji o zaległościach z rozbiciem na piętra, okazało się, że piętro wyżej nie było żadnych zaległości a były na naszym piętrze.

Bezdomnym wstęp wzbroniony

Jeszcze inny obrazek z życia naszego „społeczeństwa”. Przed wejściem do baru na terenie kliniki medycznej – raczej eleganckiego baru, z dużym wyborem potraw – zaczepia mnie nieogolony mężczyzna.

- Panie, pomóż. Nie chcę pieniędzy, kup mi jakąś zupę, bo jestem głodny.

Kiwam głową, wchodzę do środka, zamawiam dla siebie i pytam młodzieńca za ladą:

-  I coś dla tamtego bezdomnego. Co lepiej, żurek, flaczki czy fasolkę po bretońsku?

- Niech pan nic dla niego nie zamawia– odpowiada zdecydowanie młodzieniec.

- Już mu obiecałem…

- Ale tylko na wynos – zamyka dyskusję.

Naiwny liberalizm

Liberalizm popełnia ten sam „błąd antropologiczny”, co kiedyś komunizm. Idealizuje naturę człowieka w pewnym aspekcie. Komunizm mówił: uspołecznijmy środki produkcji, a usuniemy niesprawiedliwość społeczną. Liberalizm mówi: dajmy ludziom pełną wolność, a oni już sami zbudują sobie „ludzi” system społeczny. Rodzice z myślą o starości zaczną dbać o relacje z dziećmi, przedsiębiorcy zaczną przyzwoicie płacić swoim pracownikom jak tylko zlikwidujemy „haracz na rzecz państwa”, jakim są podatki. Wszystko to iluzja.

Ewangeliczność socjalizmu

Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że z chrześcijańskiego, ewangelicznego punktu widzenia socjalizm jest najwyższym stadium rozwoju społecznego. Jest ustrojem, w którym udało się – udaje się choćby w części – przezwyciężyć sprzeczność między bardziej produktywnym charakterem konkurencyjnej wolnorynkowej gospodarki a związanym z nią społecznym i egzystencjalnym wykluczeniem licznych grup ludzi. Słabszych, mniej przebiegłych, mniej operatywnych, mniej utalentowanych albo zwyczajnych życiowych pechowców. To przezwyciężenie dokonuje się w heglowskiej syntezie, której na imię „państwo opiekuńcze”. Socjalistyczne. Indywidualna zachłanność kompensowana jest zgodą na państwową, wspólnotową troską o słabszych.

Funkcja opiekuńcza państwa stanowi dla niego, dla nas podatników, ogromne obciążenie. Wydaje się, że większość obywateli państw socjalistycznych zdaje sobie z tego sprawę i mimo to je akceptuje.

No, bo... czy mamy alternatywę?

„Nie dać jeść, nie dać pić”

Mamy. Można potraktować słabszych w sposób bardziej „naturalny”, tak jak w cywilizacjach nie opartych o Ewangelię. Możemy przestać utrzymywać noclegownie. Z pewnością utrzymywanie brygad zbierających z ulic zwłoki zamarzniętych bezdomnych będzie tańsze. Można wynosić starców w góry, jak kiedyś w Japonii, aby tam dogorywali, można zrzucać ich z urwiska w górach, jak kiedyś w Sparcie, można zastosować się do rady pewnego lekarza cudzoziemca, który żonie mojego szwagra, kiedy skarżyła się, że już nie daje rady opiekować się staruszką-matką, powiedział: „Nie dać jeść, nie dać pić”. Nie napiszę, jakiej narodowości był ten lekarz, bo nie sądzę, ze tak został wychowany, raczej uległ „ideom” wolnorynkowym.

Stanisław Michalkiewicz fighter wolnego rynku i wolnej konkurencji uważa, ze sprawiedliwość polega na złotej rzymskiej zasadzie „du ut des” (daję abyś dał). Jak nie masz nic na zamianę, to nie oczekuj, że coś otrzymasz. Starzy, zniedołężniali ludzie już nic nie mogą dać, więc należałoby zastosować się do rody wspomnianego lekarza „nie dać jeść, nie dać pić”. No, chyba, że staruszek lub staruszka dysponuje przyzwoitą emeryturą. Wtedy to, owszem, zmienia postać rzeczy. Cóż, kiedy fighter wolnego rynku jest przeciwko emeryturom, pardon – przeciwko państwowym emeryturom, z ZUS. 

KOMENTARZE

  • @czcigodny!
    Socjalizm jest ideologią opartą na przymusie (jedyny stały element programu, reszta jest tego przymusu pochodną). Dla chrześcijanina popieranie socjalizmu to co najmniej herezja, bowiem przymus jest zaprzeczeniem wolności. Z kolei wolność jest atrybutem tak wielkim i ważnym, że aby nam go nadać, Bóg Ojciec w konsekwencji dopuścił naszą grzeszność. Jeśli chrześcijanin popiera socjalizm z pełnym rozeznaniem subtelnej relacji między grzechem a wolnością to popełnia grzech ciężki.
    Ukłony.
  • @LarsikOwen 20:05:41
    Kapitalizm też jest oparty na przymusie. Jeżeli twoja żona pracuje, to wykonuje polecenia swojego przełożonego - właściciela firmy. Jej wolność może być ograniczana na różne sposoby. Czasem prowadzi nawet do rozwodu, z przyczyny źle pojętego zaangażowania w rozwój rodziny.
  • @LarsikOwen 20:05:41
    Nie wiem jak tam będzie się karać za poglądy na Sądzie Ostatecznym, więc osobiście nigdy bym nikomu w internecie grzechów według tak ciężkiej wagi nie wypominał. Wiem natomiast, że tu, na ziemi, człowieka porządnego po prostu po tym się poznaje, że po stronie słabszych staje i za ubogimi się ujmuje. Cóż to byłby za Bóg, który by za to karał? Pozdrawiam. BJ
  • @LarsikOwen 20:05:41
    Z dwóch przymusów (socjalistycznego i kapitalistycznego) wolę ten socjalistyczny.
    Przy czym ten polski socjalizm zezwalał na mały kapitalizm, zwany Spoleczną Gospodarką Rynkową.
  • @LarsikOwen 20:05:41
    To jaki grzech popełnia Chrześcijan, który popiera kapitalizm? Czyli w praktyce niewolnictwo?
  • Dobre sobie ..
    Argument przytoczony w tekscie w odniesieniu do bezdomnych to intelektualne arcydzieło cyt,, my musimy darmozjadow utrzymywac,, Mozna sobie zartowac a problem jest bardzo powazny, tyczy bowiem umiejetnosci logicznego myslenia które przynalezne jest w mojej ocenie coraz mniejszej czesci spoleczenstwa. By kwalifikowac spoleczna urzytecznosc czlowieka trzeba wypracowac kryteria oceny ,tego kto jest darmozjadem a kto nim nie jest ,gdzies ostatnio natknelem sie na wypowiedz znanej osoby ktora stwierdzila ze praca sprzataczki daje swiatu wiecej dobra niz bycie bankowcem , nie da sie ukryc ze praca sprzataczki daje wymierny efekt ladu i koniecznej czystosci natomiast w obecnym technokratycznym spoleczenstwie namnorzylo sie tyle bezproduktywnych ,pasorzytniczych profesji ze staly sie one rakiem toczacym ludzkosc,mało tego ci ludzie tworzacy falszywe wartosci ,lub tez spekulujacy na wartosciach realnych osiagaja poprzez spryt i przebieglosc mozliwosci przewyszszajace to wszystko co moga osiagnac ludzie tworzacy wartosci rzeczywiste . Arianie polscy[bracia polscy ,antyarianie] uwazali ze kradzieza jest kazda forma zycia kosztem innych,gdyby przyjac to kryterium to okazalo by sie ze darmozjadami sa cale grupy spoleczne ,tworzace te nowotworowa narosl na tkance spolecznej. którzy tylko udaja prace i krzatajac sie wolkol sztucznych wymyslonych niepotrzebnych nikomu dzialan .Malo tego ten przykladowy,, bezdomny darmozjad,, przynajmniej nie czyni nic zlego,co np powiedziec o lekarzu ktory bierze 10 tys miesiecznie wciska oglópionemu tlómowi pacjentow statyny powodujace przeruzne choroby nie mowiec nic o zeczywistych przyczynach chorob lub wymusza rakotwurcze szczepoionki[ filmy,,KUPIENI,,oraz ,, SMIERTELNY ZASTRZYK PRAWDZIWA HISTORIA SZCZEPIEN,,] czy taki wlasnie ,,wyksztalcony ,,nieuk nie jest wiekszym pasorzytem dla spoleczenstwa niz ten bezdomny który ma co najwyzej na skromne przezycie, takich pasorzytniczych profesji,jak pisal Platon ,,udawaczy ,, jest dzis spory procent [Prawo Parkinsona ] i ciagle rosnie Wracajac do socjalizmu to przynajmniej nie bylo takich ruznic miedzy udawaczem a czlowiekiem tworzacym realne wartosci dzis udawacz [z racji ze udawacze przejeli system wladzy i tworzenia kryteriow,wynagrodzen] ma dochody nieporuwnywlnie przewyszszajce przecietnego czlowieka ,nie tworzy wartosci lecz nimi spekuluje ,to taka inna forma lichwy[patrz ,,Swiety Ambrozy ,,Traktat o Lichwie] o ktorej ksiegi Izajasza mowia ,,ze jest niegodny zycia,, tak wiec z tym pasorzytnictwem bezdomnych to ostroznie bo gdyby glebiej wniknac w strukture tkanki spolecznej to sie okaze ze pasorzytami wcale nie sa ci na ktorych pokazue sie palcem lecz wlasnie ci palcem pokazujacy.................
  • Wicie, rozumicie...towarzyszu PiotrzeZW
    Pomożecie towarzysze? Pomożemy! Tak przywódca PZPR Edward Gierek zachęcał masy pracownicze do walki z problemami nie występującymi w innych ustrojach. Mówię o problemach socjalizmu a nie o problemach robotników czy innych mieszkańców tego nieszczęśliwego kraju. W tym ludzi biednych i bezdomnych. Mówimy o bezdomnych, ale jak nie mówić, jak bieda była permanentnym stanem socjalistycznej rzeczywistości. Zjawiskiem ustrojowym, wręcz kulturowym angażującym w walkę z tym mankamentem nie tylko rząd i partię, ale i media, kulturę w tym szczególnie sztukę filmową (kino najważniejszą ze sztuk - Lenin), oświatę i kogo tam jeszcze, chyba samego szatana! Oczywiście bieda z nędzą jest wszędzie, nawet w Ameryce. Ale inaczej rozwiązuje się te problemy tam a inaczej tu. Wynika to z przyjętej koncepcji ustrojowej stojącej na gruncie socjalistycznego materializmu. Zatem, jeśli nawet człowiek tutaj brzmi dumnie, to wszyscy wiedzą, że pochodzi on od małpy, odrzucona jest przecież oficjalnie koncepcja człowieka jako istoty stworzonej przez Boga na jego wzór i podobieństwo. Nie jest więc to istota duchowa posiadająca godność i zasługująca na szacunek. Nawet prezydent może do takiego człowieka powiedzieć: "spieprzaj dziadu" i kazać go ścigać za obrazę głowy państwa. Bo według kocepcji Darwina człowiek podlega ewolucji i prezydent stoi na wyższym poziomie rozwoju niz bezdomny, który zapewne jest dlatego bezdomny bo dopiero co zszedł z drzewa. W tej sytuacji nie udziela się pomocy właściwej, takiej o której mówimy, że należy dać wędkę a nie rybę. Danie wędki może wyrwać z bezdomności i nędzy. Danie ryby, jak to widzi i rozumie tow. socjalista jako działanie dobroczynne, utrwala nędzę i bezdomość. Nie wyrywa człowieka z jego smutnego stanu, wręcz przeciwnie pozostawia go w nim, dodatkowo przysparzając ciągle nowych wykluczonych. Koncepcja materialistyczna, stawiająca na szczycie dóbr pieniądz i luksus daje największą szansę tym, którzy rządzą. Sami mają nieograniczony dostęp do wszystkiego, ograniczają jednak dostep do nich rządzonemu ludowi, stwarzając jedynie pozory walki z biedą, ale nie leży to przecież w ich interesie by podnosić na wyższy poziom poddanych. Stwarzają więc takie warunki gospodarcze, prawne i fiskalne by Polak nie doszedł do bogactwa, bo przecież nie chodzi o to by złapał on króliczka, ale by gonił go! Jak demoralizująca i występna jest filozofia materialistyczna widzimy na przykładzie stosunku do życia. Jeśli się przyjmuje, że życie człowieka jest wyłącznie tworem materii a nie Boga, to można go bezlitośnie zabić w łonie matki, bo według wyznawców tej filozofii jest to jedynie bryła martwych substancji chemicznych nie obdarzona jeszcze życiem, a tym bardziej życiem duchowym. Reasumując trzeba czlowieka podnieść wyżej niż wznosi go przytoczona koncepcja materialistyczna, wtedy najlepsze rozwiązania podsunie nam sam Bóg, a tak przysyła nam szatana który daje nam jedynie socjalistów, dobrze nawet - przez dziesiątki lat - wysmażonych i wykutach na kompletach marksizmu-leninizmu.
  • Podatki w Sredniowieczu
    Caly artykul jest dosc pogmatwany poniewaz nastapilo u autora zdrowe pomieszanie pojec.
    Radze jednak postudiowac Sredniowiecze a nie powtarzac tego co nam Karol Marks zostawil w spadku.
    Termin panstwa opiekunczego uknuli zydzi na pozytek kapitalistow, ktorzy zwolnieni sa z wszelkiej spolecznej odpowiedzialnosci albowiem sam zwrot "panstwo opiekuncze' ma znaczenie bardzo autorytatywne.
    I zabarwienie negatywne.
    Panstwo sie nikim nie opiekuje i lachy nikomu nie robi.
    Tak zwane 'panstwo' zyje ze spoleczenstwa i jest to troche na odwrot niz niektorzy wspolczesni "uczeni" opowiadaja.
    Panstwo bez spoleczenstwa po prostu nie istnieje ale spoleczenstwo moze istniec bez administracji panstwowej.
    A o Sredniowieczu to radze nabrac wiadomosci z innego niz marksizm zrodla.
    Istnial w Sredniowieczu podatek na biednych i bylo to obowiazkiewm nie zadnego zasranego panstwa tylko kazdego obywatela, zeby dzielic sie dobrem nabytym DZIEKI spolecznosci.
    Pieniadz musial byc w obiegu, zeby uniknac kryzysu gospodarczego. Dlatego miasta rozwijaly sie w takim tempie.

    Jak mozna ludziom tak wyzwyrtac w glowie, ze popelniaja grzech pychy i sluza za autorytety w temacie o ktorym maja slabe pojecie.

    Polecam tez lekture pt. "Konstytucja Aten', "Edukacja w starozytnosci" oraz Historie Sredniowiecza.
    Jest tez taka ciekawa dosc ksiazka znanego w Polsce specjalisty od Sredniowiecza prof. Mroczkowskiego pt. "Katedry, Lyki, minstrele", w ktorej to ksiazce profesor Przemyslaw Mroczkowski opisuje bardzo dokladnie i na podstawie dokumentow i zeznan podatkowych system podatkowy Sredniowiecza.

    W ogole nowe pokolenia Polakow - a chyba juz drugie albo i trzecie - maja zadne wiadomosci o Sredniowieczu.

    Byl to najbardziej dynamiczny okres w dziejach naszej cywilizacji.
    W Europie powstalo 2400 miast ; miasta byly na wlasnym rozrachunku; powstaly uniwersytety powszechne; nauka i opieka lekarska byly bezplatne.
    Na sredniowiecznych uniwersytetach panie wykladaly matematyke i chemie.
    Dysputy wszelkiego rodzaju byly dozwolone i bardziej swieckie niz w obecnej Polsce w ktorej wyrzuca sie profesorow z uczelni za nieprawomyslnosc!!!!
    Tego nawet w Sredniowieczu nie wymyslono.

    Wystarczy poczytac pare traktatow sredniowiecznych, zeby sie zaczac zastanawiac, kiedy zaczniemy doganiac Sredniowiecze.
  • @Slav 00:03:05
    ... "tak tow Gierek, zachecał ludzi do walki z problemami których nie było w innych ustrojach"...
    Tak... w kapitaliźmie, szczególnie południowo amerykańskim nie było źadnych problemów...
    Gratuluję świadomości i szerokich horyzontów.
  • @Tiamat 05:56:08
    W Średniowieczu Kościół ściągał dziesięcinę, z czego zwyczajowo jedna czwarta była przeznaczana na biednych. Podatków w ścisłym sensie nie było. Feudałowie - właściciele ziemi - ściągali od chłopów czynsz za uprawianie swojej ziemi (tzw. własność podzielona). Samorządy miejskie ściągały opłaty za wjazd do miasta (myto), za możliwość sprzedaży towarów na targu itp. Władca, jeśli nie miał swojej ziemi jako feudał (królewszczyzny), miał zawsze problemy z zebraniem pieniędzy na wojnę. Gdzie tu jest państwo i to "opiekuńcze"?
  • @Autor
    Najważniejszą przesłanką przeciw liberalizmowi, jaką szanowny Autor przedstawił jest ten cytat:

    "Jak nie masz nic na zamianę, to nie oczekuj, że coś otrzymasz. Starzy, zniedołężniali ludzie już nic nie mogą dać (...)"

    Oznacza on, że są tacy ludzie, którzy pomimo najlepszych chęci nie są w stanie dostarczyć innym ludziom czegokolwiek co byłoby wartościowe. Zatem tacy ludzie w liberalizmie nie mogliby utrzymać się przy życiu.
    Tymczasem dla człowieka wartość ma nawet sama obecność drugiej osoby - oczywiście tylko wtedy, gdy z jej strony nie spodziewa się żadnej agresji. Po prostu z powodu obecności drugiego człowieka odczuwamy przyjemność, dlatego żyjemy w rodzinach, spotykamy się z przyjaciółmi, z kolegami, poznajemy innych ludzi, odnosimy się uprzejmie do nieznajomych, czynimy drobne przysługi jedynie w zamian za uśmiech i podziękowanie. Także każdy człowiek zawsze ma innym do zaoferowania coś wartościowego - jeżeli tylko chce to zrobić.
    Ponadto, to nie praca fizyczna człowieka jest najbardziej użyteczna dla innych, ale zastosowanie umysłu. To dzięki myśleniu i rozumowi ludzie potrafią wykorzystać siły przyrody do wykonywania rozmaitych prac, niemożliwych przy użyciu jedynie siły fizycznej. Ale takiego myślenia nie można od żadnego człowieka uzyskać przemocą. To jest i będzie zawsze dobrowolne działanie.

    Napisał szanowny Autor:
    "Liberalizm mówi: dajmy ludziom pełną wolność, a oni już sami zbudują sobie „ludzki” system społeczny. Rodzice z myślą o starości zaczną dbać o relacje z dziećmi, przedsiębiorcy zaczną przyzwoicie płacić swoim pracownikom jak tylko zlikwidujemy „haracz na rzecz państwa”, jakim są podatki. Wszystko to iluzja."

    To nie jest iluzja. Ludzie zbudują sobie system społeczny, w którym wszelkie działania pozbawione agresji będą nagradzane, a przemoc napotka karę. Dzięki temu rozkwitnie aktywność ludzi i będzie więcej do podziału.
    Natomiast socjalizm sankcjonując stosowanie państwowej przemocy tylko po to, by jednym ludziom zabrać a dać drugim powoduje ogromne szkody. Raz iż tłumi aktywność ludzi, a dwa że budzi w ludziach strach przed sobą nawzajem.
  • @LarsikOwen 20:05:41
    Katechizm Kościoła Katolickiego:
    "1855
    Grzech śmiertelny niszczy miłość w sercu człowieka wskutek poważnego wykroczenia przeciw prawu Bożemu; podsuwając człowiekowi dobra niższe, odwraca go od Boga, który jest jego celem ostatecznym i szczęściem. Grzech powszedni pozwala trwać miłości, chociaż ją obraża i rani.

    1856
    Grzech śmiertelny, naruszając w nas zasadę życia, którą jest miłość, domaga się nowej inicjatywy miłosierdzia Bożego i nawrócenia serca, które zazwyczaj dokonuje się w ramach sakramentu pojednania:

    Gdy bowiem wola zmierza ku czemuś, co ze swojej natury sprzeciwia się miłości, ustanawiającej w człowieku właściwy porządek w stosunku do celu ostatecznego, wówczas grzech jest śmiertelny ze względu na swój przedmiot... zarówno gdy zwraca się przeciw miłości Bożej, jak bluźnierstwo, krzywoprzysięstwo itp., jak i wtedy, gdy zwraca się przeciw miłości bliźniego, np. morderstwo, cudzołóstwo itp... Niekiedy jednak wola zwraca się ku temu, w czym zachodzi pewien brak porządku, który jednak nie sprzeciwia się miłości Boga i bliźniego, np. próżne słowo, nadmierny śmiech itp. Tego rodzaju grzechy są powszednie.

    1857
    Aby grzech był śmiertelny, są konieczne jednocześnie trzy warunki: "Grzechem śmiertelnym jest ten, który dotyczy materii poważnej i który nadto został popełniony z pełną świadomością i całkowitą zgodą".

    1858
    Materię ciężką uściśla dziesięć przykazań zgodnie z odpowiedzią, jakiej Jezus udzielił bogatemu młodzieńcowi: "Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę" (Mk 10, 19). Ciężar grzechów jest większy lub mniejszy: zabójstwo jest czymś poważniejszym niż kradzież. Należy uwzględnić także pozycję osób poszkodowanych: czymś poważniejszym jest przemoc wobec rodziców aniżeli wobec kogoś obcego.

    1859
    Grzech śmiertelny wymaga pełnego poznania i całkowitej zgody. Zakłada wiedzę o grzesznym charakterze czynu, o jego sprzeczności z prawem Bożym. Zakłada także zgodę na tyle dobrowolną, by stanowił on wybór osobisty. Ignorancja zawiniona i zatwardziałość serca nie pomniejszają, lecz zwiększają dobrowolny charakter grzechu.

    1860
    Ignorancja niedobrowolna może zmniejszyć winę, a nawet uwolnić od ciężkiej winy. Nikt jednak nie powinien lekceważyć zasad prawa moralnego, które są wypisane w sumieniu każdego człowieka. Impulsy wrażliwości, uczucia mogą również zmniejszyć dobrowolny i wolny charakter winy, podobnie jak naciski zewnętrzne czy zaburzenia patologiczne. Grzech popełniony ze złości, w wyniku świadomego wyboru zła jest najcięższy.

    1861
    Grzech śmiertelny jest - podobnie jak miłość - radykalną możliwością wolności ludzkiej. Pociąga on za sobą utratę miłości i pozbawienie łaski uświęcającej, to znaczy stanu łaski. Jeśli nie zostanie wynagrodzony przez żal i Boże przebaczenie, powoduje wykluczenie z Królestwa Chrystusa i wieczną śmierć w piekle; nasza wolność ma bowiem moc dokonywania wyborów nieodwracalnych, na zawsze. Chociaż możemy sądzić, że jakiś czyn jest w sobie ciężką winą, powinniśmy sąd nad osobami powierzyć sprawiedliwości i miłosierdziu Bożemu."
  • @LarsikOwen 20:05:41
    A teraz istota:
    "Grzech śmiertelny jest - podobnie jak miłość - radykalną możliwością wolności ludzkiej. (...) Grzech śmiertelny niszczy miłość w sercu człowieka"

    Tak więc, raczej stawianie wolności ludzkiej (liberalizm) ponad miłość (socjalizm jako dążenie do sprawiedliwości społecznej) stanowi grzech śmiertelny.
  • @PontoSarmata 21:09:38
    Dziękuję za wsparcie.
  • @Bogusław Jeznach 21:10:10
    Dziękuję za wsparcie.
  • @Jan Paweł 08:19:10
    Sobie pogratuluj świadomości i szerokich horyzontów, szczególnie w kontekście Ameryki Południowej. Kapitalizm tam był, ale przed II wojną światową.
  • @Slav 00:03:05
    Nie wiem, dlaczego Kolega tak się pieni? Po co te złośliwości?

    Nigdy nie byłem w partii, a za to byłem mocno zaangażowany w Solidarności, tej pierwszej. Oceniając z dystansu nasz (Solidarności) dorobek w porównaniu z dorobkiem komunistów nabieram coraz bardziej pokory, a niekiedy wręcz się wstydzę. Trzeba być uczciwym.

    Dodam, że mnie jako bezpartyjnemu pewne możliwości poprawienia pozycji społecznej i awansu otworzyły się dopiero po 1989 r., ale - jak napisałem - trzeba być uczciwym, tzn. oceniać obiektywnie.
  • @Slav 00:03:05
    "Zatem, jeśli nawet człowiek tutaj brzmi dumnie, to wszyscy wiedzą, że pochodzi on od małpy, odrzucona jest przecież oficjalnie koncepcja człowieka jako istoty stworzonej przez Boga na jego wzór i podobieństwo. Nie jest więc to istota duchowa posiadająca godność i zasługująca na szacunek. Nawet prezydent może do takiego człowieka powiedzieć: "spieprzaj dziadu" i kazać go ścigać za obrazę głowy państwa. "

    Socjalizm uzurpował sobie bycie ustrojem "naukowym", i stąd to wszystko. Ale to nie znaczy, że mamy się odwracać tyłem do nauki.

    Co do uszanowania godności człowieka, to pragnę zwrócić uwagę, że "spieprzaj dziadu" to odzywka człowieka rzekomo wierzącego i to w systemie opartym rzekomo na prawie Bożym, tzn. w III Rp. Edward Gierek nigdy by się do człowieka tak nie odezwał, zwłaszcza do człowieka stojącego niżej od niego.
  • @Slav 00:03:05
    "Danie ryby, jak to widzi i rozumie tow. socjalista jako działanie dobroczynne, utrwala nędzę i bezdomność."

    Przypomina mi Kolega mojego proboszcza, który uważa, ze bezrobotnym nie należy pomagać, ponieważ się rozleniwią i przestaną szukać pracy. Ja odpowiem cytatem z Ewangelii: "Biednych zawsze będziecie mieli pośrod siebie". Zawsze będą ludzie słabsi, mniej zaradni, pechowcy życiowi, przegrani, kalecy itd., którzy bez pomocy innych nie utrzymają się na powierzchni.
  • @LoneStar1776 09:06:43
    Zdjęcia są czarno-białe, ale zrobione już chyba w III Rp. Z czasów "komuny" nie przypominam sobie ludzi grzebiących w śmietnikach.
  • @programista 08:45:51
    "To nie jest iluzja."

    To jest iluzja.
  • @jan 23:15:22
    Serdeczne dzięki za uzupełnienie moich argumentów. Nie wiedziałem, że jestem z ducha arianinem, bo patrzę na tę sprawę dokładnie tak jak oni.
  • @PiotrZW 08:45:24
    Panie Piotrze
    Panstwa jako takiego w Srednioweczu nie bylo. Ale byl etos spoleczny - aktualnie nie do zrozumienia dla wspolczesnych spoleczenstw.
    My sobie juz w ogole nie wyobrazamy spoleczenstwa bez administracji panstwowej, bez sciagania podatkow przez wladze centralne, a Sredniowiecze kojarzy nam sie wylacznie z Kosciolem ( a nie z religia!)
    Ten indywidualizm sredniowieczny i odpowiedzialnosc wobec Boga za cale nasze zachowanie i zaslugi po smierci sa nam zupelnie obce. My juz tak bardzo poddalismy sie wladzy centralnej ze sobie nie wyobrazamy, ze obowiazkiem kazdego chrzescijanina jest dbac o dobro kazdego chrzescijanina. Bo tak nakazuje Pan Bog.
    Zwalamy cala odpowiedzialnosc na system podatkowy, ktory staramy sie oszukac, poniewaz panstwo nas oszukuje i nie opowiada co robi z naszymi pieniedzmi. Fizycznie i psychicznie nie jestesmy zalezni od woli bozej tylko od administracji panstwowej, ktora nam dyktuje jak mamy sie zachowac i co mamy jesc, jak mamy myslec (holokaust) i jak dlugo pracowac i ile mozemy zarabiac na umowach smieciowych i jakie ogorki mozemy hodowac i ile mleka produkowac..i komu jablka sprzedawac.
    I jeszcze nam 'panstwo' opowiada, ze sie nami opiekuje!

    Przeciez wspolczesne panstwo jest tysiac razy gorsze od sredniowiecznego kosciola!!

    A ja nie zmyslam.
    Przeciez podaje zrodlo moich informacji. Biznesy w Sredniowieczu placily podatki, obojetnie jak to nazywali. I niekoniecznie do Kosciola.
    Ja naturalnie nie jestem dla pana zadnym autorytem mimo, ze sie na studiach akurat specjalizowalam w Sredniowieczu ale pozwole sobie zacytowac bardziej znanych ode mnie:

    Przemyslaw Mroczkowski
    "Katedry Lyki Minstrele"
    Wydawnictwo Znak- Krakow , 1962
    Strona 45:

    Cytat:
    "Pan Bog w ksiegach kasowych

    Frapujaca forma jakby kompromisu miedzy prowadzeniem interesu a pamiecia o celu ostatecznym, metafizycznym, bylo doslowne wciaganie Boga miedzy wierzycieli. W ksiegach wloskich finansistow Messer Domeneddio, (Pan Bog), figuruje w ksiegach po stronie sum do wyplacenia.
    W wypadku bankructwa spolki, Messer Domeneddio, (Pan Bog)musial byc wyplacony pierwszy. Wedlug buchalterii wielkiej rodziny Bardich za rok 1310, Pan Bog otrzymal sume 864 funtow i 14 soldow.
    Gotowka byla wreczana UBOGIM."

    Jean de Meung , autor drugiej czesci Roman de la Rose powtarza zwykle sredniowieczne ostrzezenia przed zabojcza dla czlowieka checia zysku; stwierdza, ze chciwiec, ktory gromadzi pieniadze i ludzi sie, ze je posiadl, praktycznie jest sam juz "posiadany" i znajduje sie we wladzy kruszcu.
    Bo uzytek bogactw winien byc spoleczny

    "Aus richeces font grant laidure
    Quant il leur tolent leur nature.
    Leur nature est qu'eus deivent coutre
    Pour genz aidier e pour secourre.."

    (Szpetnie postepuja z bogactwami ci, ktorzy zabieraja im ich naturalne przeznaczenie. Nalezy do ich natury, by krazyly dla wspomozenia ludzi)

    Pieniadz w Sredniowieczu przeznaczony dla powszechnego dobra Meung uwaza za obelge, jesli ktos uzywa go dla osobistej korzysci.; skoro jakis skapiec tak czyni , Pieniadz czyha tylko msciwie na okazje, by chciwca ponizyc i wziac w niewole.
    Mieszczanin Jean de Meung wyraza tryb myslenia klasy feudalnej.

    (Le Golf, Marchands et Banquiers, p. 75-6)


    No wiec gdy chodzi o dyskusje na temat Sredniowiecza na ogol popelniamy wiele bledow poniewaz interpretujemy Sredniowiecze w kategoriach wspolczesnych.
    A wspolczesnie mamy zupelnie inne poczucie obowiazku religijnego; etos rycerstwa, strach przed potepieniem nakazywal przestrzeganie zasad wspolzycia spolecznego.
    My nawet nie bardzo sie zastanawiamy jakie mamy nakazy religijne dbania o dobro spoleczne i o zobowiazania wobec innych czlonkow spoleczenstwa.
    Troche odnosimy sie do Sreniowiecza bez uczucia i zrozumienaia ducha czasow Marie de France, Meunga czy kodu rycerskiego.
    Sredniowiecze to 1000 lat historii Europy.
    Panowalo nie tylko w Polsce.

    Inna sprawa, ze polskie Sredniowiecze trwalo krotko. Zalatwil nam to Lokietek, ktory walczyl z mieszczanstwem i zubozyl miasta.

    W polskich podrecznikach szkolnych Sredniowiecze traktowane jest bardzo po macoszemu.

    Wiec czasem warto popatrzec na ten wspanialy okres w dziejach Europy, gdzie kwitla filozofia chrzescijanska, rozwijaly sie nauki przyrodnicze, miasta mialy pelna autonomie a kobiety byly chronione prawnie.
    W VII wieku w Anglii zarowno za gwalt jak i zmuszanie kobiety do malzenstwa grozila kara smierci.
    Zarzucilismy wiedze o Sredniowieczu. Wielka szkoda.

    Serdecznie pozdrawiam
  • @Tiamat 11:17:22
    "Państwa jako takiego w Średniowieczu nie było. Ale był etos społeczny - aktualnie nie do zrozumienia dla współczesnych społeczeństw."

    Z przedstawionych przeze mnie scenek rysuje się niestety smutny stan etosu naszego społeczeństwa. Nie napisałem tego wprost, bo sądziłem, że Czytelnicy sami zwrócą na to uwagę. Zwrócili uwagę na krytykę Średniowiecza, której w moim tekście w ogóle nie było. Przynajmniej świadomej krytyki.
  • @
    to ,że człowiek jak dotąd nie wymyślił takiego ustroju , w którym wszyscy byliby zadowoleni jest zupełnie zrozumiałe bo taki jest porządek świata ,bo taka jest natura , i nic już tego nie zmieni bo nawet tego zmienić się nie da , to tak jakby zamienić pory roku albo skrócić obieg Ziemi wokół słońca do np 200 dni , zadaniem każdej istoty żywej jest walka o byt , oczywiście człowiek zdążył nawymyślać najróżniejsze metody tej walki ale przeważnie z myślą o tym by "wykolegować " innych ludzi , by samemu odnieść największą korzyść , nawet wymyślono ,że już nie ma niewolnictwa , co jest jednym z największych kłamstw bo każdy , kto dzisiaj cokolwiek produkuje pozostaje niewolnikiem , to ,że niewolnik składający jakiegoś mercedesa w Niemczech ma nawet znacznie większe uposażenie od składacza tego samego auta w Brazylii czy Słowacji jest jedynie wynikiem lepszego traktowania "swoich niewolników" , "ludzie nie zmieniają się lecz tylko ich pojazdy"
  • @PiotrZW 09:01:02
    Pozdrawiam solidarnie. BJ
  • @puuuq 12:14:55
    Zgadzam się z tym zastrzeżeniem, że praca jednak rozwija człowieka i usprawiedliwia jego egzystencję. Człowiek pracujący nie żyje na koszt innych.
  • @PiotrZW 11:31:38
    Widzi pan, my mamy prawa statutowe; mamy konstytucje, mamy system sprawiedliwosci i nawet podobno mamy prawo wybierac przedstawicieli spoleczenstwa do reprezentacji naszych interesow i dobra narodu.
    my to mamy na papierze.
    Ale kiedys ludzi byli mniej odwazni.
    A my sie niczego nie boimy. Nie boimy sie lamania praw, ktore sami ustalilismy. I na ktore to prawa powolujemy sie gdy nam wygodnie.
    Nie wiem gdzie i kiedy sie zapodzial status spoleczny obywatela?
    W ogole obywatel kraju to brzmi teraz prawie groteskowo, bo obywatelstwo mozna nadac byle komu i za byle co i mozna odebrac tez za byle co.
    Nie ma jakiegos mechanizmu poszanowania praw.
    Nie dzialaja u nas ani prawa religijne Dekalogu, czy katechizmu i nie dziala prawo statutowe bo nie mamy niezaleznego sadownictwa.
    Dotyczy to nie tylko Polski.
    W calym swiecie jest deprecjacja systemu wartosciowania naszych praw i obowiazkow wobec innych: wobec samych siebie i wobec najblizszych.
    Spoleczenstwa sa sparalizowane znieczulica spoleczna.
    Troche przykre.
    Bo co my dzieciom i wnukom przekazemy?

    Serdecznie pozdrawiam i przepraszam za przydlugi wyklad o Sredniowieczu. Mialam nadzieje, ze moze oprocz pana ktos inny przeczyta. Bo pana nie trzeba 'doksztalcac'.
  • @PiotrZW 13:06:10
    Uczyli mnie na jakichs doszkalaniach - ale bylo to wiele lat temu- ze czlowiekowi dodaje skrzydel tzw. job satisfaction, zadowolenie z tego co robi akceptacja zwierzchnikow naszych staran. I nawet nie musi to byc nadzwyczajne wysoko platne zajecie.

    Swiat nigdy nie byl doskonaly. Ale szkoda, ze wykonczyli Zwiazki Zawodowe. Tak w Polsce jak i na calym Zachodzie.
    Japonia podpatrzyla u Amerykanow taka koncepcje, ktora nigdy sie w USA nie przyjela. Byla to zasada autonomii, samozarzadzania w miejscu pracy. Pamietam, ze mi kiedys kazali cos napisac o systemie zarzadzania w przedsiebiorstwie japonskim.
    Do czasu wybuchu w Fukuszimie (bo nie wiem jak teraz) kazdy pracownik byl autonomicznie odpowiedzialny za swoje stanowisko pracy, czyli byl szefem i zarzadca na swoim stanowisku.
    Jesli na przyklad mechanik, slusarz czy sekretarka potrzebowali nowe narzedzia, czesci zamienne czy nowy sprzet to zamawiali sami bezposrednio w hurtowni czy u producenta. Zadne podania nie szly najpierw do akceptacji majastra potem dyrektora a na koncu ksiegowego, ktory musial uzgodnic te wydatki z rocznym budzetem i przydzialowym rocznym limitom. Decyzje w sprawie remontu, ulepszen na swoim stanowisku pracy pracownik podejmowal sam. Kazdy byl dyrektorem na swoim krzesle. IO kazdy czul sie dyrektorem.

    A mnie sie kiedys "udalo" pracowac pod kierownictwem ... 14-u szefow. Nie przesadzam. Z tego dwie panienki byly lesbijki i do tego kaprysne.
  • @Tiamat 14:33:12
    Dziękuję.n Cieszę się, ze patrzymy na to tak samo.
  • @PiotrZW 09:51:40
    // Z czasów "komuny" nie przypominam sobie ludzi grzebiących w śmietnikach.//

    To ujęcie komuny w cudzysłów ma oznaczać, że to nie była komuna?
    Skłonny byłbym się zgodzić, bo zaiste mało było ludzi grzębiących po śmietnikach. Więcej było psów, kotów i szczurów niż ludzi. Bo czego ci biedni ludzie mieli tam szukać? Czy tego czego nie było w sklepach? Za późnego Gierka w sklepach był tylko ocet ale też sobie nie przypominam by ocet można było znaleźć w śmietniku?! A więc ludzie w nich nie grzebali, no może spali, bo jak nikt ich nie sprzątał to można było nieźle się ogrzać między rozkładajcymi się odpadkami, szczególnie zimą. Zatem jestem skłonny się zgodzić że to nie była komuna tylko "komuna". Komuna bowiem to idea zakładająca, że zasoby materialne są wspólne a ludzkie potrzeby zaspakajane sprawiedliwie, po równo i dla wszystkich starcza. A w "komunie' było gówno. W tej pańskiej "komunie" tak było tow. PiotrzeZW, więc nikt za gównem się nie uganiał ani szukał go w śmietnikach. Przeszukiwacze hasioków pojawili się gdy "komuna" padła i uchwalona została ustawa o działalności gospodarczej tow. Mieczysława Wilczka wyzwalająca w narodzie niebywałe zasoby entuzjazmu i przedsiębiorczości. Nagle hasioki stały się rezerwuarem wszelkich dóbr dla tych, którzy nie wyczuwszy w porę koniunktury zostali zepchnięci na margines. Wtedy dopiero zaczęło się eldorado. Nie tylko pojawiło się masę żarcia i ciuchów ale otworzyły się wielkie zasoby surowców wtórnych: złomu, makulatury, metali kolorowych, puszek bo przedsiębiorczy naród otwierał nie tylko stragany, sklepy, hurtownie ale skupy makulatury, butelek i wszelkiego rodzaju żelastwa poniewierającego sie dotąd bezużytecznie w rowach, polach i lasach. Za "komuny" bowiem nikt poza przedsiębiorstwami państwowymi taką działalnością się nie zajmował bo wszystko było państwowe czyli "komunalne" i skupów nie było. A jesli już to wyłącznie makulatury i szmat, bo z szmat produkowano papę a co robiono z makulatury to tajemnica "komuny" bo papieru toaletowego nijak nie było mozna dostać. Taka jest prawda o "komunie", komunie i socjalizmie tow. PiotrzeZW. Nawet jeśli nie tow. rzeczywisty to pożyteczny idiota niewątpliwie.
  • @Slav 16:22:46
    Poluzuj trochę, bo reagujesz tak jakbym ci ojca harmonijką zabił. (To takie śląskie powiedzenie.)

    Za komuny 9niech będzie bez cudzysłowu) nie było ludzi bezdomnych, bo były hotele robotnicze, utrzymywane przez zakłady pracy, a każdy musiał pracować.

    Za komuny sam sprzedawałem w punktach skupu butelki i - w innych - makulaturę. W czasie wakacji w szkole średniej zarabiałem jako konwojent w państwowym Przedsiębiorstwie Produkcji Leśnej "Las". Odbierałem z szoferem owoce leśne, głównie maliny, i zawoziłem do hurtowni. Do dzisiaj pamiętam, jakie to było stresujące - ciągle się bałem, czy waga będzie się zgadzać.

    Więc nie histeryzuj.
  • @Slav 16:22:46
    Nikt sie nie upiera, ze w PRL-u bylo eldorado. I nie o to chodzi.
    Polacy wypracowali sobie system, ktory mial dobre cechy a nawet zalozenia.

    Rozchodzi sie o to, ze to co w PRL-u bylo dobre to obecna oligarchia zniszczyla a w zamian za to dala nam 4 i pol miliona Polakow wypedzonych z kraju za chlebem.

    Troche sie dziwie, ze bywaja jeszcze takie dinozaury myslowe, ktore nienawidza Polski przed-Solidarnosciowej.

    To byla Polska.
    Zniszczona, sponiewierana wojna, wycienczona wewnetrzymi awanturami ubecji z narodem. Ale to byl nasz kraj. nie unijny i nie NATOwski.
    I nawet nie byl sowiecki bo moglismy produkowac tyle mleka ile chcielismy i nie musialy nasze ogorki spelniac sowieckich rozmiarow.
    Moglismy budowac stocznie.
    Pan Walesa pomogl zamknac stocznie bo ... Francja budowala swoja i nie chciala, zebysmy stanowili konkurencje.
    Tego skandalu nie mozna zapomniec! Wolny rynek??

    Tacy ludzie jak pan obrazaja pamiec moich rodzicow . I swoich rodzicow, czy dziadkow, ktorzy w powojennej Polsce po pracy wychodzili na ulice i golymi rekami odgruzowywali miasta. Nie bylo rekawic ochronnych.
    Moi rodzice, razem z tysiacami Polakow odbudowywali kraj po straszliwych zniszczeniach wojennych.

    Ja chorowalam na gruzlice. Nie bylo penicyliny. Takich dzieci jak ja w Polsce bylo tysice, tysiace.
    Panowala epidemia Heinego-Mediny. Bylam wtedy w sanatorium w Obornikach Slaskich.
    Rodzice przyjezdzali w odwiedziny i mogli ze mna rozmawiac tylko przez okno z trzeciego pietra, zeby nie przyniesc do sanatorium zarazy.
    Mialam 4 lata. I przez okno wolalam do mamy: "Mamusiu, zabierz mnie stad bo ja juz nie pratkuje"
    Jezdzilam po sanatoriach. Kazdy turnus trwal 3 miesiace.
    Ale jesli lekarze zalecili, trzeba bylo zostac dluzej. Tak zwiedzilam kilka sanatoriow.
    Sanatoria byly bezplatne.
    W powojennej zburzonej, zniszczonej Polsce nauka i lecznictwo byly bezplatne.
    I bylo to wbrew pozorom znakomite lecznictwo. Jakos mnie wyleczyli.
    Ale tez i nie bylo komercyjnej medycyny bez sensu wypisujacej amerykanskie tabletki. Polske stac bylo na produkcje wlasnych lekow. BARDZO DOBRYCH.
    Teraz Unia zakazala produkcji niektorych lekarstw bo mamy kupowac z Monsanto.
    Wlasnie PiSDuda podpisal obowiazkowe szczepienia dzieci ale rodzice nie maja prawa wybrac sobie szczepionki. Musi byc toksyczna, zeby Monsanto nie stracilo zysku.
    Moi rodzice pracowali. Wiec po szkole zostawalam w swietlicy i czekalam az rodzice wroca z pracy i mnie odbiora.
    W swietlicy dostawalismy gotowany posilek - obiad i odrabialismy lekcje.. Zawsze byl dyzurny nauczyciel, ktory nam pomagal.
    Ale tez w swietlicy mielismy rozne zajecia. Ja sie uczylam grac na gitarze,. chlopcy robili modele samolotow, pani swietliczanka czytala innym bajki.

    W Polsce powojennej bylo ciezko. Brakowalo przede wszystkim przemyslu lekkiego.
    Madrosc Polakow zdecydowala budowac ciezki przemysl i infrastrukture.
    Byla to znakomita decyzja.
    Zaczelismy elektryfikowac wsie i miasta. Budowalismy huty i zaklady przemyslowe, ktore pozwolily odbudowac kraj po zniszczeniach wojennych.
    Madra decyzja naszych rodzicow bylo NIE importowac przedmiotow zbytku i przemyslu lekkiego, zeby sie nie zadluzyc. Na to mielismy czas, byly inne, pilne potrzeby.
    No wiec chodzilam w jednych butach dlugo. Jak wyroslam troche, to mama wycinala dziure w bucie najpierw w palcach a potem w piecie.
    Sanki mialam zrobione bardzo domowym sposobem a na 'meskim' rowerze uczylam sie jezdzic "pod rama".
    Babcia robila mi czapki i swetry na drutach i rekawiczki z jednym palcem.
    W czasie wakacje jezdzilismy na kolonie. Rodzice sie nie martwili, ze nas ktos zgwalci, ukradnie, zamorduje; sami chodzilismy do szkoly i wracali tez sami. Juz w liceum jezdzila reglarnie na obozy harcerskie a ze szkola na wedroki po Tatrach, Bieszczadach. Wlasiwie bezplatnie.
    Polacy nie placili podatku dochodowego ale za to mieli caly wachlarz uslug socjalnych: bezplante wczasy, kolonie letnie, szkolne wycieczki, bezpatne lecznictwo i edukacje. Bezplatne zajecia sportowe.
    Bawilismy sie na podworku, w ogrodzie, na ulicy; w gruzach szukalismy 'skarbow'.
    Podreczniki w szkole dostawalismy nowe za bardzo mala oplata a uzywane za darmo.
    W szkole mielismy gotowany posilek.

    Tmczasem uruchomiono hute Bobrek, budowano Nowa Hute, kroniki filmowe pokazywaly coraz to inne zaklady pracy nowo wybudowane.
    We Wroclawiu ruszyl Pafawag. (Fabryka wagonow i taboru kolejowego)
    Budowalismy stocznie, fabryke autobusow, samochodow ciezarowych, zaklady chemiczne.
    Kazdego dnia widac bylo, ze caly narod odbudowuje Polske z gruzow.
    A przede wszystkim Polska nastawila sie na budownictwo mieszkaniowe.
    Warunki mieszkaniowe w zburzonej Polsce byly straszne. Dokwaterowywano ludzi na sile i gdzie sie dalo, zeby NIKT nie spal na ulicy.
    Bylo naprawde bardzo ciezko.

    Rok 1956 przyniosl tzw. odwilz.
    Pamietam, ze chodzilam do szkoly i codziennie rano megafony na ulicach puszczaly muzyke: nigdy nie zapomne spiewanej na caly glos Siboney i Amapola.
    Tak chodzilismy do szkoly sluchajac megafonu na ulicy.
    Mialam wielu przedwojennych nauczycieli i bardzo sobie to cenie przez cale zycie.
    Liceum to czasy odwilzy, teatru Skuszanki, amerykanskiej literatury (moj Boze jacy bylismy naiwni - teraz patykiem bym nie dotknela Hemingwaya - kiedys sie zachwycalam)
    Szkola srednia byla wielkim eksperymentem. Trzynascie obowiazkowych przedmiotow i 5 przedmiotow maturalnych - obowiazkowych.
    Ja jeszcze musialam zdawac historie i fizyke na maturze oprocz polskiego i matematyki.
    Byl to znakomity pomysl, bo dawal nam rowna szanse na wybor dowolnych studiow.
    Za czasow Gomulki rzucono haslo: Tysiac szkol na Tysiaclecie. I Gomulka slowa dotrzymal.
    Kiedys w Polsce sie szkoly budowalo. Teraz sie zamyka.

    Ja wiedzialam, ze jak sie bede dobrze uczyc, to zdam mature i pojde na studia. I wiedzialam, ze obojetnie jakie studia wybiore to dostane prace w swoim wybranym zawodzie.
    Nie martwilismy sie o prace.
    W PRL-u mielismy PRAWO do pracy.
    Praca nie byla przywilejem. Kazdy mial taka sama szanse.
    Nasza matura i nasze dyplomy byly respektowane przez pracodawce. Nikt sie nie czepial jakichs zasranych ' interviewes' prowadzonych przez durniow, ktorzy nie bardzo wiedza o co pytac.
    Wiadomo, ze kazdy kto otrzymal dyplom byl kwalifikowany do zawodu.

    Nie zarabialismy wiele ale i nie placilismy podatkow. Kredyt na mieszkanie dostalismy bez procentu. Meble kupilismy na raty i tez nie splacalismy zadnych kretynskich procentow. Polska miala wlasny bank.

    A najwazniejsze, ze mielismy status spoleczny, ktory jest wazniejszy niz wszystkie miliony swiata. Lekarz, nauczyciel, gornik, tokarz, hutnik byli bardzo dumni ze swojej pracy.
    Nie brakowalo nam jedzenia. Zdrowego jedzenia.
    W czasach juz gomulkowskich wies miala sie dobrze.
    Na placu kupowalismy swieze jedzenie ze wsi: drob, nabial, jarzyny, owoce.

    I kiedy Polska zaczela rozbudowywac przemysl lekki czulismy w powietrzu ze idzie nowe: Polskie kosmetyki robily kariere za granica. Polskie koszule Vistuli sprzedawano do ponad 40 krajow. Polskie buty, jedwab z Milanowka, wyroby lniane.....Moda Polska slynela z naturalnych wlokien i welny. Mysmy naprawde mieli zdrowe ubrania, a nie markowe buty z przerobki wtornej. Polskie 'pionierki" i" traktory" byly zdrowe i solidne.

    Zakupilismy licencje na nowe technologie. Huta Lenina zakupila walcownie blach karoseryjnych w Japonii u Toshiby.
    Rozpoczelismy wlasny przemysl komputerowy.
    A przede wszystkim Polska wyksztalcila znakomita kadre tyechniczna.
    Mozemy sobie popyskowac na Rosje i Sowietow ale Polska zajmowala bardzo wazne miejsce w Ukladzie Warszawskim; mielismy zapewnic zaplecze techniczne w UW.

    W ogole nasza rola w Pakie Warszawskim byla bardzo wazna. Nie bylismy chlopcami na posylki.
    Rosjanie mogli sie tluc w Afganistanie ale do glowy nikomu nie wpadlo, zeby wyslac tam Polakow. W Czechoslowacji polscy zolnierze odmowili strzelania.
    (Niechby tak sprobowali w NATO).

    Polska miala 11 miejsce w swiecie pod wzgledem poziomu nauczania.
    (teraz nikt sie z nami nie liczy bo dawno wypadlismy z tabeli pierwszej 20-tki...w Europie!)
    W pracy mielismy zapewnione urlopy miesieczne, urlopy macierzynskie i wczasy panstwowe (cudne!)
    Chronilo nas BHP, Zwiazki Zawodowe; w PRL-u nie wolno bylo zwolnic pracownika tak sobie, dla kaprysu albo, ze firma plajtowala.
    Moglismy zawsze wziac dodatkowo pozyczke bezprocentowa , chwilowke a w trudnych sytuacjach - zapomoge.
    Place dostawalismy wedlug taryfikatora.
    Nikt laski nie robil.
    Inzynier, mechanik, nauczyciel, murarz mial taka place jaka przewidywal taryfikator. Nie bylo bezrobocia i nie bylo umow smieciowych.
    Pracownicy BHP - bezpieczenstwa i higieny pracy - dzialali nam na nerwy bo ciagle sie czegos czepiali. Musielismy miec ubranie ochronne, ktore fundowal zaklad pracy, kobietom nie wolno bylo dzwigac ciezarow; matka karmiaca miala prawo do karmienia dziecka w czasie pracy ( ale nie w miejscu pracy).
    Pamietam, ze wychodzilam o godz. 12 -tej do domu, zeby nakarmic dziecie, ktorym opiekowala sie babcia.

    Kobietom nie wolno bylo pracowac na stacjach benzynowych ze wzgledu na olow zawarty w benzynie.

    Nie zaluje, ze sie wychowalam i wyksztalcilam w PRL-u. To byly trudne czasy ale pelne wrazen, optymizmu i poczucia wiezi narodowej.
    Przede wszystkim uczylismy sie pracy zespolowej. Juz od czasow szkolnych gdy nauczyciele zachecali nas do wspolnego odrabiania lekcji. Pomagalismy sobie nawzajem

    Slav
    Nie ma takiego systemu, ktory nam zapewni totalna nirwane.
    Zaden system nie rozwiaze nam klopotow personalnych i niespodzianek zyciowych.

    Ale Polska kiedys uczyla nas szanowania wszystkich dzieci polskich, szanowania wlasnej pracy i poszanowania wspolnej wlasnosci.
    Uczyli nas kochac nasz kraj, i bylismy w przyjazni z narodami swiata.

    Niestety, zaczelismy w latach 70-tych gwaltownie sie rozwijac przemyskowo i umyslowo.
    Zagrazalismy zydowskim biznesom na Zachodzie.
    Denerwuje mnie powtarzanie w kolko o pustych polkach w sklepach.
    Przeciez juz chyba teraz to nawet niepismienni wiedza, ze sankcje na Polske nalozyl Reagan.
    Zachod przygotowal zamach na Polske.

    Solidarnosc nie chciala porozumienia z rzadem
    Domagala sie OBALENIA rzadu. Tak jak teraz na Ukrainie. Janukowicz podpisal wlasna rezygnacje. Nikt z nim nie chcial dyskutowac mimo, ze zgodzil sie na zmiane warunkow, rozpisania wyborow i negocjacje.
    Na drugi dzien po podpisaniu ratowal wlasne zycie.
    Nie inaczej z Solidarnoscia.

    Nalezy patrzec na te rewolucje Solidarnosciowa z punku widzenia skutkow tej awantury:
    1. Zlikwidowano polski przemysl i sprzedano 'na zydach' caly majatek narodowy.
    2. Zlikwidowano Zwiazki Zawodowe, ktore nigdy w zyciu nie zgodzilyby sie na umowy smieciowe.
    3. Zlikwidowano panstwowe budownictwo mieszkaniowe. Teraz matke z dziecmi mozna wyrzucic na ulice za nieplacenie czynszu. W PRL-u bylo to niemozliwe.
    4. Karta Narodow Zjednoczonych zapewnia jednakowy dostep do BEZPLATNEJ nauki i zapewnia program narodowy - to znaczy, ze kazda szkola ma taki sam program i nie ma lepszych i gorszych szkol.

    Dlatego wszystkie prywatne szkoly sa NIELEGALNE bo niezgodne z Karta Praw Obywatela, ktore to prawa Polska podpisala.
    5. Zlikwidowano polski przemysl a wprowadzono kosztowne importy co okropnie zadluzylo kraj.
    6. Wydatki zbrojeniowe przekraczaja mozliwosci Polski. Smaczku dodaje fakt, ze kupujemy szmelc z demobilu, ktory nas przed niczym nie obroni.
    Zupelnym nieporozumieniem byl zakup lepardow - czolgow z demobilu - maja ponad 40 lat od .... Niemcow!!! Czy Polacy na pysk z pieca spadli?
    Te przemalopwane niemieckie czolgi pokazywano ostatnio na defiladzie w Warszawie. Jak nam nie wstyd!.
    7. Wojny cudze w cudzym interesie wykanczaja Polske finansowo. Polska armia na posylki do wielu panstw, ktore nigdy Polsce nie zagrazaly. Sa to nielegalne wojny, za ktore placi polski podatnik.

    Jest mnostwo jeszcze innych argumentow ale dla mnie jest wazne, ze Polska stracila swoja silna pozycje w swiecie, stracila 5 milionow obywateli, ktorzy szukaja chleba po swiecie i nasze dzieci po raz pierwszy w historii powojennej Polski nie maja co jesc i nie maja gdzie spac.
    Ilosc przestepstw, mordowania dzieci, wypadkow drogowych, narkomanow, pedofilow - przekroczyla wszelkie wyobrazenie.

    Jako dzieci w PRL-u nie balismy sie obcych mezczyzn. Bezpiecznie wracalismy o kazdej porze dnia do domu.

    I nie pamietam, zeby bylo tyle mordow politycznych i zabijania wybranych do parlamentu politykow.
    Milicja NIE byla uzbrojona po uszy i jeszcze wyzej, i milicjant w Polsce nie wygladal jak malpa w mundurze obwieszona zagraniczna IMPORTOWANA bronia.

    Nie mielismy komuny. W Polsce nie bylo nawet partii komunistycznej.
    Badylarstwo i prywatna inicjatywa kwitly.

    Trzeba bylo to wszystko Polsce zabrac a teraz wmawiac, ze teraz to nam dobrze, bo dobrze nam tak. Zamiast wlasnego przemyslu i dumy narodowej mamy zasrane blichtrowe galerie cudzoziemskie i zaslaniajace krajobraz paskudne reklamy.
    I KASTOWY system
    Dzieci politykow nie bawia sie z dziecmi robotnika na podworku.
    Bo minister w PRLu mieszkal przewaznie w bloku i jego dzieci chodzily do normalnej szkoly z innymi dziecmi.
    Dzieci bylego ministra spraw zagranicznych IIIRP chodza do najdrozszej szkoly w Anglii i nie beda sie bawic z polskimi dziecmi bo podejrzewam, ze nawet po polsku nie mowia.
    Dzieci innych bylych ubekow a teraz milionerow nie podlegaja polskiemu prawu i moga sobie robic co im sie tylko spodoba.

    Nie wiem dlaczego taka nam teraz dobrze bo zamienilismy majatek narodowy na cudzoziemski blichtr.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930