Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
51 postów 403 komentarze

Refleksje zrzędliwego emeryta

PiotrZW - Ślązak, katolik, socjalista

Z pamiętnika świeżo upieczonego emeryta (4)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jego wypaczone widzenie ideologii liberalnej

Świeżo upieczonemyu emeryt kupił sobie nowy radioodbiornik stereofoniczny, bo w starym zepsuł się napęd CD. Takie radia nazywają się teraz swojsko: boomboxy. Emeryt jest człowiekiem starej daty, nieprzywykłym do gospodarki nadmiaru towarów. Zamiast wyrzucać, woli gromadzić, zamiast pożyczać, woli oszczędzać. Nie wie, co zrobić ze starym radioodbiornikiem, o wyrazistej barwie dźwięku, bo ten jest sporych rozmiarów, a miejsca w mieszkaniu ma mało. Krewni i znajomi go nie chcą, bo również żyją na małych metrażach i zadowalają się mniejszymi aparatami.  

Chyba będzie musiał wystawić go przed blok - dla bezdomnych. Uczyni to niechętnie, gdyż wbrew sobie przyzna rację wielkiemu szermierzowi ideologii kapitalistycznej, Stanisławowi Michalkiewiczowi, który twierdzi – przeciwnie niż świeżo upieczony emeryt – że w gospodarce wolnorynkowej, kiedy bogaci się bogacą, to bogacą się też i biedni, i jako przykład podaje bezdomnych w Paryżu, których zastał jak słuchali radia stereofonicznego. Tak, radia stereofonicznego! Za „komuny” było to nie do pomyślenia.

Jeśli emeryt wystawi swój radioodbiornik przed blok, to Tychach bezdomni osiągną paryski poziom stopy życiowej. Świeżo upieczonemu emerytowi kiedyś do tępego łba by nie przyszło, że dzięki „niewidzialnej ręce wolnego rynku” bezdomni mogą aż tak się wzbogacić.

Szkoda – duma sobie – że bogaci nie wystawiają przed blok większych mieszkań dla bezdomnych, ale - myśli sobie - może dzięki „niewidzialnej ręce wolnego rynku” i do tego kiedyś dojdzie.

Świeżo upieczony emeryt ciągle zrzędzi, ciągle narzeka, i ciągle szuka dziury w całym. Nie podoba mu się światły liberalny system wolnorynkowy, który – jak wiemy z dzieła chińsko-amerykańskiego filozofa – już kilkadziesiąt lat temu zakończył historię ludzkości i dzięki któremu wkroczyliśmy w epokę totalnego dobrobytu, na zieloną wyspę, do drugiej Japonii.

1. Zrzędzi, że w liberalnym systemie następuje rozwarstwienie ludności i całe rzesze ludzi lądują na bruku.

Jak mu wytłumaczyć, że ludzie lądują na bruku, ponieważ nie chce im się pracować. Wolą słuchać na ulicy radia stereofonicznego, zamiast wziąć się do jakiejś roboty, a jak już postanowią popracować, to nie przeczytają „Gazety Wyborczej” i żle piszą podania o pracę, nie wiedzą, jak się ubrać, jak zachowywać się podczas rozmowy kwalifikacyjnej i... w efekcie pracy nie otrzymują. 

Dlaczego świeżo upieczony emeryt nie spojrzy na drugą stronę medalu i nie zobaczy ilu ludzi się zbogaciło dzięki systemowi wolnorynkowemu, jakie mają domy, jachty, samoloty itd. Nie można tylko krytykować, trzeba również dostrzec jasną stronę systemu. Na Ukrainie opublikowano dochody działaczy politycznych. Aktywistka Majdanu, lekarka, wykazała w oświadczeniu majątkowym posiadanie siedmiu mieszkań i zamku, zabytkowego, ze średniowiecza. Do tego wszystkiego doszła w ciągu dwóch lat dzięki „niewidzialnej ręce wolnego rynku”. Czy to byłoby możliwe w „komunie”? A iluż takich wzbogaconych mamy w Polsce! Czemu tego świeżo upieczony emeryt nie widzi?

2. Emeryt ciągle zrzędzi, że na Białorusi nie ma takich rozwarstwień, że drogi tam są lepsze niż w Polsce, bezrobocia nie ma w ogóle, a ludzie są mniej zestresowani.

Durny świeżo upieczony emeryt nie ma pojęcia, że zróżnicowanie majątkowe ludzi, nędza jednych i wielkie bogactwo innych są źródłem postępu. Bogactwo, a ściśle biorąc ludzki egoizm i pogoń za pieniędzmi to motor rozwoju ludzkości. Głupsi i ubożsi zazdroszczą bogatym i dzięki temu sami się rozwijają i bogacą. Podpatrują, uczą się kombinować i z czasem sami zdobywają majątki.

Świeżo upieczony emeryt ciągle tkwi mentalnie w jakimś staroświeckim światopoglądzie i bredzi o równych żołądkach, o prawach wszystkich ludzi do szczęścia, o sprawiedliwości społecznej. Stetryczały umysł nie pozwala mu przejść na myślenie nowoczesne i wypracować w sobie cech bardziej pożądanych dla gospodarki wolnorynkowej, takich jak zawiść, egoizm, agresywność itp. Co najbardziej dyskwalifikujące emeryta to fakt, że w ogóle emeryt już nie lubi walczyć, zwłaszcza o dobra materialne, woli współpracować.

Co z tego, że na Białorusi panuje równość, kiedy tam nie ma rywalizacji i walki o pieniądze? Jak ludzie mają dać ujście naturalnej skłonności do bycia lepszymi od innych? Co, mają w sobie jakieś talenty rozwijać, muzykę komponować, książki pisać albo obrazy malować? Takie duperele to można było w starych systemach, w feudalizmie lub socjalizmie, teraz liczy się twarda rzeczywistość. Pieniądz. Czego tu Sienkiewiczowi zazdrościć? Czy on mógł sobie pozwolić na słuchanie radia stereofonicznego, jak dzisiaj bezdomni w Paryżu? Chociaż Henryk Sienkiewicz to chociaż jeszcze tworzył z głową i zgarnął grubszą kasę z Nagrody Nobla, ale już Cyprian Norwid to dupa blada. W przytułku skończył.

Mam kasę, to wszyscy mnie szanują, kobiety na mnie lecą, a politycy sami włażą do zadka. Co, mam komuś zazdrościć, że umie rozwiązać jakieś tam równania, obliczyć naprężenia w belce albo grać na skrzypkach? Ja sobie takiego zamówię i będzie mi przygrywał do kotleta.

3.  Emeryt ma z czego żyć, bo otrzymuje emeryturę wypracowaną jeszcze w PRL-u, ale panikuje, że jak zlikwidują obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, to następne pokolenia pracowników najemnych nie będą miały na starość z czego żyć.

Świeżo upieczony emeryt to w ogóle ma złą filozofię życia. Nie wie, że nie należy myśleć o innych, ani o tym co będzie jutro, tylko żyć dla siebie i żyć chwilą. Dzieci – owszem – trzeba mieć, bo one stanowią najlepszą inwestycję na starość. Trzeba o nie dbać, aby zapewniły nam opiekę na starość. Najlepiej napłodzić ich trochę więcej, bo jak jedno czy drugie się wywinie od odpowiedzialności, jest szansa, że pomoże trzecie lub czwarte, lub jeszcze kolejne.

A jeśli wszyscy się wywiną? Zawsze pozostaje jeszcze eutanazja. Trudno, człowiek jest tyle wart, na ile jest produktywny. Bez położenia nacisku na produktywność, nie byłoby postępu. To jest ta prawda, którą emeryt powinien sobie przyswoić.

4. Świeżo upieczony emeryt twierdzi, że nie można uczciwie zarobić dużych pieniędzy i jak mantrę powtarza słowa, które kiedyś wypsnęły się bodajże Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu: „Pierwszy milion trzeba ukraść”.

Tępy emeryt nie wie, że takie określenia jak „ukraść” to pojęcia względne, możliwe do interpretacji i zależne od okoliczności. W okresie transformacji ustrojowej nie mówiło się „ukraść” tylko „sprywatyzować” i miało to zupełnie inny wydźwięk. Tępy emeryt porusza się w świecie jakiejś starej konserwatywnej etyki naturalnej, gdzie prawo wynika z zasad etycznych, zawartych rzekomo w naturze, kiedy już od dawna wiadomo, że prawo jest tylko kwestią konwencji, umowy między ludźmi, głosowań i wyborów większości.

Za „komuny” był paragraf dopuszczający karę śmierci za ciężkie przestępstwa gospodarcze. Paragraf zniesiono i od tego momentu czegoś takiego jak „ciężkie przestępstwa gospodarcze” już nie ma. Odtąd można już „w Polsce zarobić legalnie duże pieniądze”. Przykładem jest Marcin Plichta z Amber Gold. Czyż Ryszard. Krauze, Jan Kulczyk, Zygmunt Solorz nie nie zarobili legalnie dużych pieniędzy? Jak najbardziej legalnie. A na takiej Ukrainie, czyż Petro Poroszenko nie zarabia legalnie produkując czekoladki w Rosji, z którą jako prezydent Ukrainy prowadzi wojnę? Jak najbardziej legalnie.

5. Zawistny emeryt twierdzi, że przedsiębiorcy to kombinatorzy, żyjący z pracy innych.

Ten durny emeryt nie wie, że dopiero kapitalizm i kapitaliści docenili wartość „dużego wysiłku i ciężkiej pracy ludzkiej”, nie wie, że w „komunie” praca ludzka była postponowana, a pod niebo wynoszono tak niesprecyzowane wartości jak „przedsiębiorczość”, „skoncentrowanie na biznesie”, „pewność siebie”, „kreatywne myślenie”, „delegowanie” czyli przerzucanie cięższych prac na podwładnych i przede wszystkim umiejętność „podejmowanie ryzyka”, czyli sztukę życiowego hazardu. Czy ten durny emeryt nie wie, że za komuny naczelnym hasłem był „sukces”?

6. Durny emeryt twierdzi, że największe osiągnięcia społeczne i cywilizacyjne czasów najnowszych, takie jak ośmiogodzinny dzień pracy, zakaz zatrudniania dzieci, powszechne ubezpieczenia społeczne itp. są owocem myśli i działalności socjalistów. Twierdzi, że nawet  w wypadku, kiedy wprowadzali to inni, tak jak Otto v. Bismarck powszechne ubezpieczenia społeczne, to zwykle pod presją socjalistów – aby im odebrać poparcie społeczne.

Ten durny emeryt nie wie, że to właśnie ten polityk powiedział, iż "kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie skurwysynem, ale kto na starość socjalistą pozostał, ten jest po prostu głupi." Otto v. Bismarck uważał socjalistów za głupców, co w świetle faktu, że bez problemu przejął ich hasła, znajduje pełne potwierdzenie.

Tak, nie da się ukryć, że świeżo upieczony emeryt nie należy do tego świata.



KOMENTARZE

  • @Autor
    "(...) już nie lubi walczyć, zwłaszcza o dobra materialne, woli współpracować"

    Ciekawe, jak sobie szanowny Autor wyobraża sobie zasady takiej współpracy? Jak szanowny Autor chciałby odgadnąć kto się najbardziej nadaje do wykonania konkretnej pracy?
    Bo szanowny Autor konkurencję nazywa walką, czyli ta metoda wykazania przez ludzi swoich możliwości pewnie nie byłaby przez szanownego Autora stosowana.
  • @programista 12:16:25
    Nie widzę tu problemu. Kiedyś kierowałem małą firmą i rozeznawanie się w umiejętnościach ludzi przychodziło mi bez problemów. To było wydawnictwo. Ponieważ całe życie uważałem, że nie dane mi było pokazać, co potrafię, dawałem pracownikom ambitne zadania. Kto poległ, zwykle sam się wycofywał, kto sobie poradził, dostawał jeszcze bardziej ambitne zadania.
  • @programista 12:16:25
    Chyba nie załapałem o co Panu chodzi. Moim zdaniem zbyt idealizujecie "wolny rynek".

    Ja wydobyłem wspomniane wydawnictwo z tarapatów finansowych, co mam potwierdzone w rozprawie sądowej z poprzednim menadżerem, ale dla właściciela moje umiejętności były sprawą trzeciorzędną. Przez pięć lat, jak je prowadziłem, nigdy nie zapytał o stan finansów (polegał chyba na "swojej" księgowej, to inna sprawa), cały czas za to napuszczał mnie na różnych polityków i samorządowców. Innych kazał hołubić. Był przedsiębiorcą budowlanych i wiedział, że zdobycie intratnego zlecenia to nie jest kwestia solidności jego przedsiębiorstwa ale dobrych kontaktów z samorządowcami.
  • @PiotrZW 12:56:29
    Czyli że szanowny Autor stosował wobec innych zwykłą konkurencję, którą teraz sam nazywa walką. Nie przejmował się szanowny Autor tymi którzy "polegli", nie martwił się że może ci polegli "ludzie lądują na bruku"? Czy do tych "poległych" nie miały zastosowania poglądy szanownego Autora o " równych żołądkach, o prawach wszystkich ludzi do szczęścia o sprawiedliwości społecznej"?
    Dlatego właśnie zadałem szanownemu Autorowi pytanie, jak bez używania zasad konkurencji pomiędzy ludźmi przydzielić w ramach współpracy najbardziej odpowiednich ludzi do konkretnych zadań?
  • @PiotrZW 13:10:35
    To miał szanowny Autor możliwość obserwacji, na podstawie właściciela wydawnictwa, jak w praktyce działała próba realizacji "współpracy" zamiast liberalnego wolnego rynku.
  • @programista 13:12:59
    W trakcie kierowania wydawnictwem nikogo nie zwolniłem i mam sobie to za coś. Po prostu rozeznawałem, na co kogo stać, a potem dawałem mu obowiązki stosowne do umiejętności.

    Ja w tym nie widzę walki i konkurencji, przeciwnie - traktowałem to jako tworzenie szans na wykazanie się. To nie było tak, że dawałem dwóm pracownikom to samo zadanie i patrzyłem, który jest lepszy.

    Uważam, ze sztuka dobrego rządzenia polega właśnie na stawianiu ludziom wysokich wymagań, ale też i na awansowaniu ich, kiedy się wykażą. Mój przyjaciel, sztygar też niedawno przeszedł na emeryturę i bez wątpienia sprawdził się. Bardzo ambitny. Całą swoją życiową "karierę" skwitował jednym zdaniem: "Po co ja wypruwałem z siebie żyły?".
  • @programista 13:19:23
    Ja wyciągam z moich doświadczeń wniosek, że czegoś takiego jak wolny rynek w znaczeniu, jakie Szanowny Pan mu nadaje, nie ma.
  • @PiotrZW 13:37:57
    Socjalizmu także nie ma i nie było, tak jak każdego ustroju w czystej idealnej postaci. Mimo to ciągle aktualne jest pytanie którego czynnika ma być w ustroju więcej. Czy dobrowolnych działań ludzi, czy też centralnego nakazowego kierownictwa?
  • @programista 14:22:58
    Tu się zgadzamy. Też wolę dobrowolne działania ludzi.
  • Autor
    A ja należę do Pańskiego świata. Pozdrawiam najserdeczniej. 5* BJ
  • @Bogusław Jeznach 18:24:23
    (cd) ...I też nie mam kłopotów ze współpraca, a także wiem czym się mogę dzielić z innymi. Korzystam z okazji, aby przesłać pozdrowienia także dla Pani Asi. BJ
  • @Bogusław Jeznach 18:27:31
    Dziękuję Panie Bogusławie, w imieniu własnym i żony.

    To bardzo dużo wiedzieć, że nie jestem sam ze swoimi przekonaniami, a miewałem takie okresy w swoim życiu.
  • ...red is bad....
    Panowie socjaliści wraz z sympatykami: Najlepiej będzie, gdy zrobicie sobie Zjazd Partyjny. Moglibyście wówczas kolektywnie uchwalić następne "osiągnięcia społeczne i cywilizacyjne": Pięciogodzinny dzień pracy, trzydniowy tydzień, zmianę czasu z dziennego na nocny dwa razy na dobę, ubezpieczenie od wszystkiego i nakaz powszechnego dobrobytu. Pan Filip mógłby spisywać protokół Zjazdu i informować nas na bieżąco, tym razem z pominięciem oficera prowadzącego.
  • @Pan podporucznik 21:38:59
    "Pięciogodzinny dzień pracy, trzydniowy tydzień, zmianę czasu z dziennego na nocny dwa razy na dobę, ubezpieczenie od wszystkiego i nakaz powszechnego dobrobytu."

    Pięciogodzinny dzień i trzydniowy tydzień pracy jak najbardziej. Przy dzisiejszej technologii produkcji i wydajności jest to jak najbardziej możliwe. I najlepsze rozwiązanie na przyszłość, kiedy pracy będzie dla 10 proc. zdolnych do pracy.

    Zmiana czasu z dziennego na nocny to nie wiem, czy był to pomysł socjalistów. Natomiast doskonale pamiętam, że ubezpieczenie od wszystkiego to zjawisko, które pojawiło się wraz z kapitalizmem. Podobnie powszechny dobrobyt miał się pojawić wraz z prywatyzacją i wolnym rynkiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930