Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
50 postów 396 komentarzy

Refleksje zrzędliwego emeryta

PiotrZW - Ślązak, katolik, socjalista

Z notatnika świeżo upieczonego emeryta (13)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Różne takie, min. o spalaniu węgla, warstwie urzędniczej, eksmisjach i pracach moralnie wątpliwych.

W Mikołowie na rynku strażacy demonstrowali zalety spalania węgla od góry. Ustawili dwa pice, zwykłe kozy, w jednej najpierw rozpalili, a potem dosypali węgla, w drugiej nasypali węgla do pełna i rozpalili na tym dopiero. Różnicy nie dało się nie dostrzec. Z pierwszego piecyka dym jak dym, taki, który miasto w okresie zimowym czyni trudnym do życia. Smród siarki w powietrzu czuć wszędzie, najbardziej w osiedlach domków jednorodzinnych. Z drugiego pieca szedł dym biały, bezwonny i było go znacznie mniej.
Emeryt kiedyś dawno mieszkał w domku jednorodzinnym na wsi i kupił sobie wtedy u miejscowego rzemieślnika piecyk do spalania węgla „z dopalaniem spalin”. Rzemieślnik długi czas pracował w Niemczech u producenta takich piecyków i skopiował sobie konstrukcję.
– Nie zmieniłem nic, ani o centymetr –wyjaśniał – ponieważ one były zaprojektowane w instytucie naukowym. Bałem się, że jak coś zmienię, to nie będzie tego, co najważniejsze – wewnętrznego obiegu spalin.
Spaliny w tym piecu rzekomo krążyły nad paleniskiem i dzięki temu dopalały się. Emeryt po długim okresie eksploatacji pieca doszedł do wniosku, że ten obieg spalin to pic na wodę, a tajemnica pełniejszego spalania kryje się w spalaniu od góry. Dym był bielusieńki, było go niewiele, choć emeryt spalał w piecu wszystko, co się tylko dało.
Gdyby w durnym państwie, w którym emerytowi przyszło żyć, urzędnicy, oprócz egzekwowania prawa i wzajemnym podgryzaniem się, zajęli się od czasu do czasu jeszcze myśleniem, to dawno by już w całej Polsce chodziły po domach przeszkolone pary strażaków i strażników miejskich i uczyły, jak palić, aby nie zatruwać atmosfery:
 – Dzień dobry, my ze straży. Widzimy, ze Państwo nie czytali naszej ulotki o zaletach odgórnego spalania. Czy moglibyśmy wygasić piec i zademonstrować spalanie ekologiczne?
Mandaty można by nakładać w ostateczności, na tych, którzy uporczywie by blokowali inicjatywę.
No, ale po co urzędnicy i radni w Polsce mają myśleć? Łatwiej zakazać palenia węglem, jak to zrobili radni w Krakowie, i mieć spokój. A że górnictwo pada…. To już pozostawimy „niewidzialnej ręce wolnego rynku”. Ta nie patyczkuje się z ubogimi, których nie stać na opalanie mieszkań gazem.
….
Emeryt myśli już o czekającym go niedługo starczym zniedołężnieniu. W związku z tym zafundował sobie nowy sedes w ubikacji, taki „dwa w jednym”. Nie będzie tłumaczył, w czym rzecz, bo swój blog widzi raczej jako dzielenie się intelektualną refleksją niż instrukcję podmywania się. Przeróbkę wykonał mu znakomity fachowiec – oceniając po efektach. Okazało się w rozmowie, że ukończył studia prawnicze i pierwszą pracę znalazł w urzędzie miejskim w Katowicach. Zajmował się eksmisjami. Wtedy jeszcze nie zlecano tego komornikom, a dla eksmitowanym musiano znajdować lokale zastępcze, zwykle gdzieś w barakach za miastem.
Pierwszą eksmisję pamięta do dziś. Musieli wyważyć drzwi. W środku znaleźli dwa rozkładające się ciała. Ktoś musiał kogoś zabić, a potem popełnić samobójstwo.
Kiedyś kazali mu eksmitować małżeństwo z dwojgiem małych dzieci. Odmówił.
- Róbcie ze maną, co chcecie, ale je ich nie wyrzucę z mieszkania.
Nie zwolnili go, sam się potem zwolnił, bo nie mógł tego dłużej robić. Zatrudnił się jako hydraulik. Kiedyś, po latach, kiedy był już wziętym hydraulikiem, w sklepie podszedł do niego jakiś mężczyzna, wziął go za rękę i powiedział:
Dziękuję Panu. Uratował nas Pan w najtrudniejszym okresie naszego życia.

Emeryt uważa, że w obecnym ustroju społeczno-politycznym prac moralnie wątpliwych jest więcej niż za komuny. Wtedy najwięcej dylematów mieli chyba nauczyciele historii, dziennikarze, artyści oraz ci wszyscy, którzy chcieli zająć jakieś stanowisko w  administracji lub przemyśle. Wymagano od nich przynależności do partii i regularnych deklaracji lojalności w postaci używania drętwej mowy ideologicznej, udziału w manifestacjach itp. Jednak lekarze takich problemów nie mieli, po prostu leczyli. Dzisiaj cały przemysł rozrywkowy i reklamowy jest moralnie dwuznaczny. Emeryt nie może zrozumieć, jak na przykład uczciwy człowiek może brać udział w pracach nad reklamą alkoholi. O dylematach moralnych lekarzy i farmaceutów najlepiej poczytać u dra J. Jaśkowskiego. Emeryt ostro traktuje akwizytorów, których trudna sytuacja ekonomiczna zmusza do wciskania ludziom jakichś bubli lub niepotrzebnych usług, ale w głębi serca mu ich żal.  

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031