Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
51 postów 403 komentarze

Refleksje zrzędliwego emeryta

PiotrZW - Ślązak, katolik, socjalista

O głębszych pęknięciach w narodzie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polityczne, społeczne i nawet narodowościowe podziały w polskim społeczeństwie to rzecz wtórna wobec braku ukształtowanej wspólnej bazy etycznej. Nie ma konsensusu co do wartościowani czynów i postaw.

Przypomniał mi o tym niedawno, pokazany w telewizji w środku nocy film Michała Rosy pt. „Rysa”: Joanna, biolog, pracownik naukowy jakiegoś krakowskiego instytutu albo wydziału uczelnianego, dowiaduje się nagle, że jej mąż był przed laty współpracownikiem UB. Ożenił się z nią w ramach pracy operacyjnej – aby inwigilować jej ojca, emerytowanego polityka, działacza mikołajczykowskiego PSL-u. Z początku kobieta nie chce w to uwierzyć, ale gdy poszlaki, a potem i dowody wskazują, że to jednak prawda, nabiera do męża wstrętu, i to takiego, że nie może znieść jego dotyku. Nabiera również wstrętu do siebie, takiego aż do fiksacji. Ciągle myje ręce, jakby to zbrukanie jej godności przejawiało się również fizycznie. W końcu od męża odchodzi.  
Posprzeczaliśmy się o ten film na rekolekcjach gliwickiego Duszpasterstwa Akademickiego. Pamiętam, że było to w środku zimy i przyjechało nas tam wtedy – w góry – koło setki. Pod wieczór, po konferencjach i modlitwach zwykliśmy byli wyświetlać jakiś film i dyskutować nad jego przesłaniem. To musiało być w 2008 r. albo następnym, bo film nie był jeszcze wyświetlany w kinach.
To, co się wtedy tam działo, otwarło mi oczy na stan naszego społeczeństwa. Podzieliliśmy się mimowolnie na niemal dwie równe grupy, z których jedna zawzięcie broniła męża głównej bohaterki, a druga go atakowała. Co wy chcecie od niego? – pytali obrońcy. Czy on jej nie kochał? Czy on ją zdradzał? Czy można tak sobie po prostu kilkadziesiąt lat małżeństwa wyrzucić do kosza? Gdzie chrześcijańskie wybaczenie? Kto tu jest bez zarzutu wobec małżonki lub małżonka, „niech rzuci kamieniem”? Przecież ona zniszczyła nie tylko swoje małżeństwo ale i rodzinę, i tego jej własna córka nie chciała wybaczyć!
Ja Joannę, zagraną znakomicie przez Jadwigę Jankowską-Cieślak, rozumiałem doskonale. Większość z tych uczestników dyskusji, którzy stali po jej stronie, broniła jej jednak  – jak to wyczuwałem – ze względów politycznych, nie etycznych, ze zwyczajnej wrogości do systemu i esbecji.
Niewiele wtedy brakowało, a rzucilibyśmy sobie do gardeł. Nasz duszpasterz, śp. ks. Herbert Hlubek, nic nam nie wyjaśniał, jak zwykle to czynił, a tylko przysłuchiwał się w milczeniu. Kłótnię ugasiła jedna z koleżanek – nawet nie pamiętam, czy stała po naszej, Joanny, stronie, czy jej męża – zwracając się do księdza z pytaniem – jak to jest według prawa kościelnego.
Czy takie małżeństwo, w którym jedna strona zataja przed druga ważne dla niej fakty, jest ważne czy nie?
– Nie jest ważne – zabrał wreszcie głos nasz duszpasterz.
Odetchnąłem z ulgą.
Od tego czasu zacząłem inaczej patrzeć na prawo kościelne. Wcześniej wydawało mi się, że jest to rzecz wtórna wobec wyznawanej wiary i katolickich wartości. Surowe zakazy i nakazy, niepotrzebne katolikowi o głębokiej wierze. Wiara przecież – sądziłem – stanowi wystarczające światło na drodze życia. Okazało się, że nie zawsze. „Chrześcijańskie wartości” to w sporej mierze sprawa indywidualnych odczuć, uczuć i emocji, a przede wszystkim osobistych przeżyć i doświadczeń życiowych. Dla jednych całe chrześcijaństwo zawiera się w postawie miłosierdzia, dla innych – w staniu w prawdzie.
Wtedy już od długiego czasu z dystansem patrzyłem na naszą wspólnotę. Widziałem, że kilkadziesiąt lat pobierania tych samych nauk, coroczne pobyty na wspólnych obozach, często dwa razy w roku, wielogodzinne dyskusje nie zbliżyły nas do siebie, a przeciwnie – oddalały. Nawet o prawdy religijne potrafiliśmy skakać sobie do oczu.
Kościół uważa, że na oszustwie nie można budować trwałych więzi z innymi ludźmi. Nie jest to prawda przyjmowana dzisiaj. Polemizowałem na tym portalu z blogerem, libertarianinem, który twierdził, że manipulacja ludźmi pełni bardzo pożyteczną rolę w zapobieganiu przemocy i sprzyja rozwojowi cywilizacji. Za przykład podał m.in. użyteczną działalność swatek i swatów, bez których rzekomo nie zawarto by wielu małżeństw. Z opowieści starych mieszkańców rodzinnej wioski pamiętam, że u nas odbywało się to bez manipulacji. Przyjeżdżał swat do sąsiedniej wioski, do zagrody, gdzie wiadomo było, że żyje panna gotowa do zamążpójścia, przestawiał się, wyjaśniał, po co przyjechał, informował, ile hektarów posiada pretendent do jej ręki, uzgadniał termin jego wizyty i… wracał do domu. Po dwóch-trzech rozmowach absztyfikanta z panną i jej rodzicami zapadała decyzja. Często wystarczyło jedno spotkanie.
O manipulacji, o jakim pisał bloger, mogę jedynie domniemywać. W filmie „Nad Niemnem” ciotka usiłuje wyswatać Justysi jakiegoś bogatego bawidamka. Przystojny– stręczyły kandydata – zamożny i obraca się w wielkim świecie. Ma też wady, jak każdy mężczyzna, jest „morfinistą”, ale cóż to jest wobec jego zalet? Justysia zaloty odrzuciła, i całe szczęści, gdyż gdyby dała się zmanipulować, jej życie zamieniłoby się w piekło. Takie piekło, jakie starają się nam zgotować manipulatorzy libertarianie.  

KOMENTARZE

  • @
    "Rysa" powiadacie. Jak już dawniej nadmieniałem, udzielałem się trochę społecznie. Trafiłem kiedyś na Polaka (dawna szlachta) który lamentował że został przez żonę oszukany. Miała polskie nazwisko, cała jej rodzina mówiła że są Polakami. Żenił się z Polką z którą miał dzieci. Przez 15 lat żyli bez zarzutu. Pewnego dnia przypadkowo dowiedział się że nie poślubił prawdziwej Polki lecz kobietę krwi ukraińsko-niemieckiej. Jej przodkowie "grasowali" po Kresach a wujowie podczas wojny rodzili się w niemieckich szpitalach.
    Co z tym fantem począć? Osobiście było mi tego człowieka strasznie szkoda. Czy da rade kochać swoje dzieci jak przedtem? Przecież miłość ojcowska jest inna niż matczyna. To sa prawdziwe "Rysy".
  • @Katana 23:32:13
    Wielki problem. Nie widzi jego ten którego to nie dotyczy. To tak samo
    jak z człowiekiem zdrowym i chorym. Zdrowy nigdy do końca nie zrozumie chorego dopóki sam nie zachoruje. Mentalność człowieka dzieli się także
    według tabeli skąd pochodzi. Czy z prowincji, czy z miasta czy tzw. "Europejczyk". Wiąże się także z historycznymi tradycjami rodziny.
  • @
    //na czym polegały rządy komunistów, gdzie należy szukać esencji socjalistycznego państwa? Otóż, zgodnym zdaniem sowietologów, panowanie komunistów polegało głównie na destrukcji wszystkich więzi społecznych: rodzinnych, sąsiedzkich, narodowych, religijnych, pracowniczych, koleżeńskich. Główną metodą niszczenia więzi społecznych było zasiewanie nieufności i podejrzliwości miedzy rodzicami i dziećmi, kolegami w pracy, sąsiadami – komuniści niszczyli międzyludzkie zaufanie//

    Od siebie dodam, że ta Rysa wpisuje się doskonale w tą komuszą narrację i niszczy związki mm ludzkie, czego sam Pan doświadczył. Czy oglądał Pan jakiś film polski, który buduje związki między Polakami.
  • @Arjanek 06:00:14
    Koło się zamyka. Jak pisze Autor, "Dla jednych całe chrześcijaństwo zawiera się w postawie miłosierdzia, dla innych – w staniu w prawdzie."

    I jak tu nie twierdzić, skoro Szatan jest ojcem kłamstwa i nienawidzi ludzi pragnąc ich zniszczenia, że ideologie Marxa i Gramsciego pochodzą od niego? Komunizm, w każdym wydaniu, także w wersji "soft", która opanowała Zachód pod pozorem demokracji, zawsze dąży do zniszczenia więzi ludzkich i do antagonizowania wszystkich przeciwko wszystkim, od "walki płci" poczynając, na wojnach ideologicznych kończąc.
    Gdzie nie spojrzeć - toczą się walki, mniej lub bardziej krwawe, nawet na blogach rzadko można spotkać uczciwą i kulturalną dyskusję popartą argumentami. Na porządku dziennym są kłamstwa we wszelkich formach i manipulacje, górę biorą negatywne emocje nad rozsądkiem. Aż dziw bierze,mskąd tyle nienawiści i okrucieństwa w ludziach... Jeśli kiedyś tłumy wyjdą na ulicę, to się wszyscy nawzajem pomordują, podobnie, jak kiedyś donosili na innych - co zresztą i dzisiaj ma miejsce, także w społeczeństwach zachodnich.
    Od co najmniej stu lat jesteśmy odczłowieczani - i takie mamy efekty.
  • @Lotna 14:43:00
    Spodziewałem się takich ideologicznych komentarzy, dlatego napisałem o blogerze-libertarianie. Czy w liberalnym świecie kłamstw i manipulacji jest mniej niż w w "dawnym" systemie?
  • @PiotrZW 16:12:30
    "Ideologiczny komentarz"? W "dawnym systemie", czyli jakim? Tym sprzed ponad stu lat?

    Gdybyś przeczytał mój komentarz ze zrozumieniem, to najprawdopodobniej byś tego pytania nie zadał.

    Nawiasem mówiąc, zauważ, że słowa i definicje w świecie kłamstw straciły swoje znaczenie i pod znaczenie słowa "liberał" czy "libertarianin" można dziś podpiąć niemal każdego, od lewicy do prawicy. O których więc liberałach czy libertarianach mówisz?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930